Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 10 sierpnia 2018

Opole dla dziecka

Wybrałyśmy się na kilka dni do Opola. Szkoda, że nie na dłużej; czuję pewien niedosyt, bo bardzo się nam tam spodobało. Szczególnym zachwytem obdarzyło Tajfuniątko dwa miejsca: Park Edukacyjno-Sensoryczny oraz Zoo z przyległościami.
Park jest jeszcze nieskończony. To znaczy: idea jest, ale jeszcze trzeba poczekać na efekty. I może... trochę bardziej w ten park zainwestować? O ile plac zabaw, wielgachne instrumenty muzyczne i ścianka dla maluchów faktycznie były rewelacyjne, o tyle te części, które miały być poświęcone owadom, ptactwu i roślinom wypadły bardzo biednie. To znaczy: ptasie budki niezajęte, miejsca dla owadów świecące pustkami oraz zagony z biednymi, nieciekawie opisanymi pomidorkami i innym zielskiem. Tu przydałaby się fachowa opieka - podlewanie i dbanie... Według mnie miejsce się aż prosiło o warsztaty ogrodnicze dla maluchów - żeby każdy mógł coś wypielić i zjeść listek mięty prosto z krzaczka.

Tajfuniątku się i tak wszystko podobało :)
Zoo za to było cudowne. I to mówię ja, która Zoo nienawidzę za samą ideę. Uważam, że zwierzaki w klatkach to XXwieczny przeżytek, a w dobie internetu, dzięki któremu możemy podglądać dzikie zwierzęta w naturze, nie są nam Zoo do niczego potrzebne.
No chyba, że ma się dziecko, które marzy o tym, żeby zobaczyć na żywo, a nie przez internet. Żeby wyśledzić wilka w lesie, żeby zobaczyć, jak się kąpią kapibary, żeby z bliska obserwować małpie figle. Tajfuniątku podobało się wszystko! Najbardziej - wózek, którym mogła jeździć jak dama oraz... place zabaw. Takich wypasionych w życiu nie widziałam. A w Kunmingu to już w ogóle bida z nędzą. Żałuję tylko, że mogłyśmy tam być tak krótko.
Tak czy inaczej - te dwa obiekty plus lokomotywa sprzed dworca i cudowny skansen - i już macie plan na dwa-trzy dni w cudnym Opolu. Kurczę, a może by się tam przenieść?...

1 komentarz:

  1. A do Krakowa się nie wybieracie? Park doświadczeń, park Jordana itd. itp. ;)
    Pozdrawiam, Ada

    OdpowiedzUsuń