Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 3 sierpnia 2018

dziadek

Jedną z najfajniejszych spraw związanych z wakacjami w Polsce jest pogłębienie związku Tajfuniątka z dziadkami. O ile babcia jest stale obecna - codzienne rozmowy telefoniczne itp. - o tyle dziadek był raczej obcy. A teraz dziadek codziennie śmiga na spacery - czasem nawet nie zdąży zjeść obiadu, zanim go wnusia wyciągnie na spacer. Grają w piłkę. Razem biorą "prysznic" pod wężem ogrodowym. Zbierają jeżyny. Sprzątają ogródek. No, po prostu dziadek stał się ważnym elementem Tajfuniątkowego życia, ku mojej wielkiej radości.
A kiedy Tajfuniątko zawraca gitarę dziadkowi, ja mogę się w spokoju napić wody :D

2 komentarze: