Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

środa, 20 czerwca 2018

mleko

Jakoś miesiąc temu Tajfuniątko się całkowicie z własnej inicjatywy odstawiło od piersi. Już od dawna chciała tylko trzy łyczki przed snem, ale pewnego razu po prostu zapomniała. A na drugi dzień stwierdziła, że chyba Mama już nic tam nie ma... I po prostu poszła spać.
Bardzo się cieszę, że karmiłam piersią. Było to ciekawe doświadczenie. Z mojej perspektywy raczej średnio przyjemne - ból, nieprzespane noce i wybudzanie mnie na każdy kolejny posiłek itd. Ale... cieszę się, że mogłam i że nie dałam się presji "jak to, Ty JESZCZE karmisz?". Myślę, że to, że Tajfuniątko jest zdrowe jak koń, przynajmniej w części zawdzięczamy karmieniu piersią.
Co ciekawe, próbowałam od czasu do czasu podać jej mleko modyfikowane. Nigdy jej nie smakowało. Tolerowała je tylko w kaszce. Ale teraz, po odstawieniu od piersi, często sama prosi o szklaneczkę mleka...

20 komentarzy:

  1. Mm jest dla niemowląt. Odstawiłam moją córkę po roku i nie było z tym problemu. To na piersi mi się pochorowała, a po przejściu na mieszankę była zdrowa jak koń. Zdarzały się wirusówki typu ospa, ale ja nawet nie wiem jak się pediatra jej nazywa, tak często bywamy w przychodni. To znaczy raz na ruski rok. Z tymi przeciwciałami po kp to mit. Wszystkie dzieci znajomych karmione piersią chorują o wiele częściej niż moje dziecko. Nie wiem od czego to zależy, przecież powinno być odwrotnie. A nie jest. Ja byłam karmiona piersią, mój brat także i raczej chorowaliśmy o wiele bardziej niż moja córka. Ja non stop anginy, brat w kółko oskrzela na zmianę z płucami. Polepszyło się nam dopiero w podstawówce.

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie wrecz przeciwnie. Wsrod znajomych ale tez statystycznie patrzac dzieci na piersi wychowane sa zdrowsze.
    Zupelnie inna sprawa jest, goraco dyskutowany, wplyw (UWAGA wazne nowoczesnych) szczepien na organizm dziecka. Nie jestem walczaca przeciwniczka ale wiem, ze jest ogromna roznica pomiedzy podawaniu niemowletam tak skonstruowanych szczepione jakie przemysl farmaceutyczny dzis lansuje a szczepiomek stosowanych dawniej. Inne dozownictwo, kombinacja skladnikow i inne dodatkowe skladniki niz kiedys sa zle tolerowane przez organizm wielu dzieci. Obnizona odpornosc moze wynikac rowniez z tego jak dziecko znosi szsczepienia.

    Do tego wplywy srodowiska, odzywianie, przegrzewanie... oczywiscie predyspozycje indywidualne. Wszystko ma jakis tam wplyw. Badania pokazuja jednak ze dzieci karmione piersia, zyjace w dobrym dla czlowieka srodowisku naturalnym (nie chodzi w ogole o sterylnosc ona jest rownie szkodliwa jak zanieczyszczone na przyklad smogiem srodowisko) zywione jak najbardziej sie da naturalnie sa najzdrowsze.
    Kiara

    OdpowiedzUsuń
  3. Odwrotnie. To kiedyś było o wiele więcej NOPów, ba nawet wiele dzieci po szczepionkach umierało, zwłaszcza w latach 50 i 60. Lata 70 i 80 to kolejne pokolenie szczepień, żywymi wirusami, ale już osłabionymi. Nadal mnóstwo powikłań, ale mniej szczepionek. Za to wiele, wiele zgonów na odrę czy powikłania w związku z różyczką czy świnką. Obecne szczepionki są sto razy bezpieczniejsze od tych, którymi szczepione nasze pokolenie.

    Moi znajomi od dzieci karmionych piersią to głównie pokolenie wychowane w miastach wg trybu "robię, co mi każą media". Podejrzewam, że choroby ich dzieci są spowodowane głównie nadmierną sterylnością dzieci i też trochę tym, że obecnie środowisko jest bardzo zanieczyszczone. Zanieczyszczenia trafiają do organizmu matki i przechodzą do dziecka w pokarmie. Moja chorowitość i brata ma prawdopodobnie tę samą przyczynę, oboje mieszkaliśmy pod hutą, która dymiła cały rok. Dzieci w osiedlach przylegających do ulic z dużym ruchem, lub mieszkające w okolicy opalanej węglem chorują częściej niż ich rówieśnicy z mniej zanieczyszczonych rejonów.

    "Badania pokazuja" - no właśnie badania nie pokazują. W krajach wysoko rozwiniętych badania nie wykazują specjalnych różnic między dziećmi karmionymi piersią a mieszanką. Różnice są głównie w krajach trzeciego świata, gdzie trudno o prawidłowe przyrządzanie mieszanki. Kiedyś były badania w kwestii otyłości u dzieci, ale obalono je wykazując, że pominięto w badaniu wykształcenie i zamożność matek. Po ponownym przeanalizowaniu wyszło, że to nie była różnica kp/mm, ale przede wszystkim zamożność i wykształcenie rodziców. Lepiej wykształceni ludzie zdrowiej się odżywiali i ich dzieci były zdrowsze i chudsze. W USA piersią karmią tylko bogate i dobrze wykształcone kobiety, co całkowicie zignorowano na początku. Tak się manipuluje opinią społeczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o związek mleka matki z odpornością u dziecka, polecam ten tekst: https://mataja.pl/2017/03/karmienie-piersia-a-odpornosc-u-dzieci/. Mnie dużo wyjaśnił. I zgadza się z moim doświadczeniem osobniczym :)

      Usuń
    2. Ale to jest po prostu nieprawda. Gdyby mleko matki działało, to by dzieci w ogóle nie potrzebowały szczepionek. Poza tym przez pierwsze tygodnie życia wszystkie dzieci mają przeciwciała swoich mam z krwi pępowinowej. Więc nie potrzebują ich z pokarmu. Dwa, przeciwciała to nie są małe komputerki, które wiedzą, gdzie jest infekcja. Nie wiedzą i nigdy tam nie dotrą. Jeśli dziecko ma zapalenie płuc, to przeciwciała z pokarmu matki nigdy nie dotrą do tych płuc. Bo zatrzymają się na etapie kwasów żołądkowych, które je zniszczą.

      Usuń
  4. lavinko tu sie pozwole z Toba nie zgodzic. Nie wiem z jakich zrodel korzystasz wiec nie bede sie odnosic i oczywiscie nie ma sesu na sile przekonywac sie nawzajem. Osobiscie mam zupelnie inne doswiadczenia w tym wzgledzie i nimi sie tu dziele . Sila rzeczy ze wzgledu na to gdzie mieszkam, korzystam ze zrodel niemieckich czasem angielskich i podparta ta wiedza tudziez obserwacja i doswiadczeniem rodzinnym zgadzanm sie z mama Tajfuniatka. Moja wnuczka, oczywiscie nie jest ona wykladnikiem tylko przykladem, nie byla ani razu chora przez caly czas gdy byla karmiona piersia. Rodzice chorowali owszem, przeziebienie czy tez grype jelitowa, co zdarzylo sie raz czy dwa, przechodzili ale mala nigdy. Corka bala sie,ze malenstwo sie zarazi ale wcale tak nie bylo. Pediatra zreszta wlasnie wtedy zachecil corke opierajac sie wlasnie na badaniach, do nieprzerywania karmienia wlasnie ze wzgledu na przeciwciala ktore malej przekazuje sama przechodzac chorobe. Wnuczka ssala piers dwa lata (oczywiscie z czasem nie tylko tym sie zywila) i bardzo dobrze i zdrowo sie rozwijala i nadal rozwija. Teraz dumna przedszkolanka bedac rowniez prawie wcale nie choruje a jeszcze nigdy ciezko. Odpukac w niemalowane. Raz w ta zime miala zapalenie ucha i to byl jedyny moment w ktorym dostala antybiotyk. Czasem miala katarek raz troszke kaszlala co dalo sie wyleczyc metodami domowymi jakie sie u dzieci stosuje i syropem na bazie tymianku. Jesli wezmiesz pod uwage, ze tej stosunkowo cieplej u nas zimy bardzo duzo ludzi chorowalo przedszkole tez bylo czasowo"wyludnione" a i mama i tata przynosili przeziebienia do domu to doprawdy trzeba sie cieszyc.
    Pozdrawiam Kiara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale moje dziecko nie było ani razu chore, gdy było karmione mm. Czy to zasługa mieszanki? Oczywiście, że nie. Dzieci nie chorują, gdy mają własne przeciwciała. A mają je tuż po urodzeniu po kontakcie z dowolnym wirusem czy bakterią. Ba, Twoje dziecko może mieć aktualniejsze przeciwciała od Ciebie. Pisałam, przeciwciała to nie są magiczne komputerki, które leczą ot tak, bo ktoś je zje. To tak nie działa po prostu. Organizm produkuje przeciwciała w miejscu infekcji, a potem pamięta ich wzór. Tak działa szczepionka, zarażasz dziecko osłabionym wirusem i ono już ma "kod" wg którego wyprodukuje odpowiednio więcej przeciwciał. Mleko matki jest mu kompletnie niepotrzebne, a przeciwciała w pokarmie są przede wszystkim DLA MATKI, bo np. chronią sutek przed infekcjami z zewnątrz.

      Usuń
    2. Nie - bezpośrednio po urodzeniu dzieci mają przeciwciała z krwi matki, a nie „własne”. I mają je do około 24 miesiąca życia.
      Odnośnie szczepień (z innego posta, ale odpowiadam tutaj) - owszem, dzisiejsze szczepionki są może i 100 razy lepszej jakości, ale to nie one same z siebie wywołują NOP, lecz ich ilość, jaką pompuje się w maleńki organizm w pierwszych dwóch latach życia - i to właśnie przeciw temu protestują antyszczepionkowcy. Ta ilość szczepień powinna być przesunięta (w pierwszych dwóch latach życia nie są potrzebne) i znacznie rozciągnięta w czasie. Dr Majewska dokładnie to tłumaczy, argumentując, że ilość szczepionek, jaką otrzymał w ciągu swego krótkiego życia maleńki dwulatek, przewyzsza porcję szczepień serwowaną amerykańskim żołnierzom wyruszającym na tzw. misje w najgorsze rejony klimatyczne - niegdyś Wietnam itd. A przecież tacy żołnierze to sami wybierani, dorodni i zdrowi mężczyźni! A i oni masowo doświadczali tzw. syndromu pola walki - dziś zaczyna być wreszcie ujawniane, że był to skutek ogromnej dawki szczepień podanych w krótkim czasie. Ów syndrom pola walki to nic innego, jak nabyty autyzm u dorosłych! - odpowiednikiem tego u maluchów jest poszczepienny autyzm dziecięcy. Baaaardzo niechętnie się o tym wszystkim môwi, a lekarze mówiący o tym są piętnowani, jak właśnie dr Majewska - przypisuje się im nieprawdziwe stanowisko z gruntu antyszczepionkowe, którego przecież wcale nie prezentują!

      Usuń
  5. Zapewniam tez, ze odpornosc to nie jedyna korzysc z karmienia piersia. Niemiecki Zwiazek Ginekologow pisze zamieszcza wyniki badan (miedzynarodowe zreszta) mowiace o pozytywnym wplywie karmienia piersia na rozwoj mozgu, zbawienny wplyw na jelita dziecka, na zapobieganie pozniejszej nadwadze, allergi i chorobom ukladu krwionosnego, na przyswojenie zelaza, prawidlowy rozwoj luku zebowego, na stabilnosc emocjonalna .... To tylko niektore z opisanych korzysci. I najlepsze skutki nie pojawiaja sie po karmieniu krotkim tylko im dluzej tym lepiej. U nas lekarze zalecaja piers (i to jako jedyny pokarm niemowlecia) do ukonczenia szostego miesiaca. Od piatego dopuszczajac probowanie innych pokarmow typu niektore rozdrobnione jarzyny i owoce.
    Tak, ze ja widze w karmieniu piersia mase korzysci dla dziecka nie tylko w danym momencie ale i na przyszlosc
    Kiara

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale rozmawiamy o odporności, a to jest naukowo udowodnione, że najzdrowsze są dzieci zamożnych i dobrze wykształconych rodziców, a nie te, które są karmione piersią. Ot cała zabawa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest akurat wniosek jak z kawału o radzieckich uczonych: „... urwali musze szóstą, ostatnią nogę i znowu mówią: mucha idi! Mucha tym razem ani się ruszyła. Zapisano wniosek z doświadczenia: Po wyrwaniu wszystkich nóg mucha traci słuch!

      Usuń
    2. Ale to jest właśnie kwintesencja propagandy laktacyjnej. Dziecko jest zdrowe i dobrze się rozwija z powodu 99% czynników, to zamiast o nich mówić, pomija się i mówi się, że rozwija się tylko dzięki temu 1% i jeszcze napada się na matki, które nie mogą karmić piersią, że krzywdzą dzieci, bo jak nie będą karmić piersią, to ich dzieci będą chorować i gorzej się rozwijać. Gdy niejednokrotnie to właśnie dzieci na mieszance rozwijają się lepiej od tych karmionych piersią. Właśnie przez te 99% czynników, które są o wiele ważniejsze niż pokarm z piersi. :)

      Usuń
  7. Tak i nie. Moim zdanie chodzi bardziej o to,ze zamozni a moim zdaniem przede wszystkim, dobrze wyksztalceni rodzice, i tu nie chodzi o profesure tylo o to, ze tacy rodzice sie informuja i duzo czytaja, sa swiadomi (w wiekszoci) tego co dla dziecka jest dobre, popieraja i stosuja karmienie piersia i inne zasady zdrowego zycia.

    Osoby nie informujace sie czy tez neswiadome pewnych rzeczy po prostu ich nie stosuja bo o nich nie wiedza. I oczywiscie nie chodzi mi o jakies stawianie pod pregierzem, nieraz matka z jakichs powodow nie moze czy nie powinna karmic i wtedy jest dobre przemyslowo produkowane mleko dla niemowlat ratunkiem. Powyzej odnosze sie tylko do sytuacji w ktorych rodzice maja wybor.
    Dzis nie trzeba byc bogatym by byc rozsadnym rodzicem ani milionerem by wlasciwie i zdrowo chowac dziecko.
    Kiara

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ oczywiście i o to chodzi. I kiedy w tych badaniach oddzielono czynnik zaburzający, wyszło, że tak naprawdę ważniejsze jest wykształcenie matek niż rodzaj pokarmu, jakim jest karmione dziecko. To znaczy dzieci lepiej wykształconych i zamożniejszych matek mają lepsze zdrowie, niezależnie od tego, czy były karmione piersią czy nie. Mówimy o krajach pierwszego świata, czyli wysokorozwiniętych.

    Natomiast od jakiegoś czasu wmawia się kobietom, że pokarm z piersi to cudowny eliksir zapewniający dziecku wyższe iq, lepszą odporność i chroniący przed otyłością. To są kłamstwa, takie obiecanki-cacanki, żeby kobiety dłużej karmiły. Gdy w rzeczywistości wystarczy, że zadbają o lepsze zarobki oraz wykształcenie i będą regularnie badać swoje dzieci i trzymać je w zdrowym środowisku. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale bzdury 😕
      Poza tym niby kto wmawia i ma interes w jak najdłuzszym karmieniu piersią przsz kobiety? Przecież na pewno nie producenci mieszanek.
      I jeszcze - niby gdzie masz to „zdrowe środowisko”? Z Twojego wywodu wynika poza tym, że można tam znaleźć samych wykształconych!
      Tymczasem najwięcej wykształconych żyje w miastach. Jeśli to ma być to „zdrowe środowisko”, no to boki zrywać.
      No nie kompromituj się.

      Usuń
    2. Kto mówi o producentach mieszanek? Wiesz jaka promocja laktacji to biznes? Laktatory to ogromny biznes. Pojemniki na mleko następny. Chusty do karmienia, nakładki laktacyjne, to są miliony dolarów kochanie. Nie wspominając o setkach fundacji "promujących" za państwową kasę naturę. Tak tu są o wiele większe pieniądze niż w mieszankach. :)

      Usuń
    3. Oj oj oj oj. Zwyczajna tragedia z Panią Iavinka... Bardzo przepraszam autorkę bloga ale nie mogę dłużej czytać bzdur wypisywanie przez Panią Iavinka.
      Raczej logiczne jest, że mleko kobiety jest najlepszym pokarmem dla własnego dziecka. Właśnie dla niego zostało "wyprodukowane". Mleko kobiece istnieje o wiele dłużej niż te wychwalane mieszanki i bez niego nie byłoby mnie czy tej Pani. Nie będę już przytaczać naukowych dowodów, które zostały podane wyżej przez Z Polski. Proszę logicznie pomyśleć i to wystarczy...
      Dodam, że jako były pracownik żłobka wiem że mleko kobiece chroni przed chorobami. Dzieci prawie nie chorują w porównaniu do tych na mm. Jeśli już to przechodzą chorobę o wiele lżej. Oczywiście są wyjątki z jednej i drugiej strony.
      Może to nie będzie miłe ale uważam, że Panią Iavinka boli nieudane karmienie piersią i promowanie karmienia mm jest niezbyt poważne.
      Nie jestem przeciwnikiem mm. Jeśli jakas mama nie może czy nie chce karmić piersią, to wolna droga. Jej wybór. Natomiast promowanie mm powinno być zakazane.
      Proszę się zastanowić i racjonalnie pomyśleć zamiast wylewać ukryte żale w miejscu nieodpowiednim do tego.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    4. Cała zabawa polega na tym, że nie dla każdego dziecka. Jest wiele dzieci z nietolerancją laktozy. Im mleko matki szkodzi. Tak i to okropnie szkodzi. Jest wiele dzieci niedożywionych. W czasach, gdy nie było mm, masę dzieci umierało jak muchy z głodu. A teraz nie. Więc proszę, bez tej zabawy w ochronę przed chorobami, bo gdyby mleko matki chroniło przed chorobami, to dzieci nie potrzebowałyby szczepionek. Dzieci karmione piersią też chorują i to bardzo dużo. Szpitale są ich pełne co roku. A żłobkowe dzieci karmione piersią chorują dokładnie tak samo, jak te jedzące normalne jedzenie. Nie ma żadnych dowodów na to, że w krajach wysoko rozwiniętych dzieci karmione piersią mniej chorują. Po prostu nie ma ani jednego badania, które to udowodniło. Ot i cała farsa.

      Usuń
    5. Totalna bzdura i przesada z tą nietolerancją laktozy w mleku matki. Proszę sobie przeczytać tekst, oby ze zrozumieniem:
      https://pediatria.mp.pl/lista/131242,czy-nietolerancja-laktozy-u-dziecka-jest-przeciwwskazaniem-do-karmienia-piersia

      Usuń
  9. Proszę się trochę douczyć. Nietolerancja laktozy jest wynikiem zbyt małej ilości laktazy, którą można dziecku podac. Laktaza, delicol. Nietolerancja laktozy nie jest przeciwwskazaniem do karmienia piersią.
    I owszem, mleko matki nie uchroni dzięcka przed wszystkim ale podnosi jego odporność, co przekłada się na mniejszą zachorowalność. Proszę mi nie wmawiać, że tak nie jest. Wiem co się dzieje w żłobkach.
    Szkoda czasu na reformowanie ludzi przekonanych o swej wszechwiedzy i nieomylności. Tylko szkoda matek które staną na Pani drodze i spróbują zawalczyć o laktacje.

    OdpowiedzUsuń