Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

środa, 2 maja 2018

wianek

im ładniejsza sukienka, tym bardziej trzeba ją usyfić ;)
Tajfuniątko udaje, że jest samolotem i biegnie z rękami wyciągniętymi do tyłu. Tak, zaryła już parę razy nosem o ziemię ;)
zjadła cały talerz ryżu z warzywami :)
kończ już robić ten wianek, Mamo!
na rękę też pasuje!
ups, spadło!...
stopa!

1 komentarz:

  1. Robienie wianków to jedno z najprzyjemniejszych wspomnień z dzieciństwa 😊 Przesłodka Asia ☺️

    OdpowiedzUsuń