Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 18 maja 2018

noszenie

Już teraz dość rzadko zdarza mi się nosić Tajfuniątko w chuście. Zawsze mam jednak jakąś na wszelki wypadek przy sobie, jeśli wybieramy się na dłuższy spacer czy wycieczkę - kiedy dziecię zaczyna marudzić, po prostu zachustowuje się je i już. Nadal bowiem chustę bardzo lubi. Jak bardzo lubi? Tak bardzo, że gdy zabiera misia na spacer, oczywiście chce go nosić na brzuchu, a ręce mieć wolne:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz