Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 7 maja 2018

kuzyneczka

Oto najlepsza przyjaciółka Tajfuniątka - młodsza o cztery miesiące kuzynka, Yue'er.
Cieszę się, że mają siebie nawzajem i że się lubią. Przypomina mi to czasy dziecięctwa, gdy moim najlepszym przyjacielem był starszy o niecały rok kuzyn i okres nastoletni, gdy przyjaźniłam się z daleką krewną, zaledwie dwa tygodnie ode mnie młodszą - była moją najlepszą przyjaciółką przez ładnych parę lat. Dobrze mieć kogoś takiego blisko siebie. Nawet jeśli te Wielkie Przyjaźnie nie przetrwają, miło się je wspomina.
Denerwuje mnie tylko to ciągłe porównywanie dziewczynek. Oni pewnie myślą, że robią mi przyjemność, gdy napominają małą Smoczycę - popatrz, jak Tajfuniątko ładnie chodzi! Popatrz, całkiem sama je! Popatrz, w ogóle nie grymasi! A jak ładnie mówi, i to w dwóch językach! Nie cierpię tego. Każde dziecko rozwija się we własnym tempie, każde ma swoje mocne i słabe punkty. Smoczyca jest dużo "grzeczniejsza" - znaczy, mniej psotna. Potrafi się bawić w strażaka i śmiać do wszystkich obcych ludzi. Nigdy jej nie peszy obecność obcych. Obie są słodkie i fajne, po co porównywać i siać ziarno niezgody? Z takiego porównywania jeszcze nigdy nic dobrego nie wynikło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz