Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 13 kwietnia 2018

spacer

Najpierw potańczyłam z babciami i mamą, ale to nuuuuudy były, więc poszłam szukać przyjaciół. I znalazłam całkiem nową koleżankę!
Straszna szkoda, że Tajfuniątko nie ma jakiejś "stałej" koleżanki, tylko przygodne, poznawane w parkach i podczas rozmaitych spacerów. Jakoś nie udaje nam się nawiązać bliższej znajomości z nikim. Ten dystans jest ciężki do pokonania. Czasem wymieniam się z innymi mamami WeChatem, co jakiś czas wysyłamy miłe wiadomości czy zdjęcia pociech, ale nie udają się regularne spotkania itd. Szkoda :( Ale to jest właśnie jeden z powodów, dla którego bardzo chcę za rok posłać Tajfuniątko do przedszkola, by mogło się zaprzyjaźniać od serca i na dłużej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz