piątek, 20 kwietnia 2018

mazaki

Na razie nie pozwalam Tajfuniątku bawić się mazakami. Nigdy nie wiem, czy nie wsadzi ich do dzioba, więc wolę nie ryzykować. Pozwalam jej rysować kredkami świecowymi, które zresztą ubóstwia. Ja sama jednak czasem uciekam się do pomocy mazaków, ozdabiając kolejne DIY zabawki. No i czasem nieopatrznie zostawię taki mazak na milisekundę bez opieki. Efekt widać na zdjęciu:
Dobrze, że ją przyłapałam, zanim zaczęła na wzór mamy malować sobie np. oczy albo usta... :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.

chyba widziałem kotecka...

Skończone. Tajfuniątko zakochało się w sztuce makijażu. Owszem, dość specyficznego, ale jednak. Teraz codziennie prosi o kotka na buzi, a i...