Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

niedziela, 29 kwietnia 2018

kaczka pieczona

Obiecywaliśmy Tajfuniątku, że gdy będzie miała wystarczającą ilość zębów, będzie mogła obgryzać kości jak pies. Dlatego podczas ostatniej wizyty w jednej z naszych ulubionych restauracji, Tajfuniątko dostało do łapki nóżkę pieczonej tadorny, jednej z yunnańskich specjalności.

Dzięki temu dorośli mogli zjeść kolację w spokoju, a Tajfuniątko było wniebowzięte :)
Niestety, okazało się, że jednak ząbki są trochę za mało skuteczne i zbyt duże kawałki mięsa lądowały w przełyku. Ech, trzeba jeszcze poczekać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz