niedziela, 4 marca 2018

jadłospis XV

Śniadanie: kanapka z masłem, serem i ogórkiem. Jedzona warstwami ;)
II śniadanie: jogurt z odpestkowanymi czereśniami.
Lunch: gęsty kapuśniak na wodzie.
Przekąska: marchewka w słupkach.
Kolacja: kleik ryżowy z dynią, mięsem mielonym i rzodkwią.

Taki był plan. Niestety, wczorajszą niesubordynację świekry Tajfuniątko przypłaciło okropnymi bólami brzucha. Okazało się, że babcia nakarmiła wnuczkę półsurowym groszkiem, który jej siadł na przewodzie pokarmowym. Po USG i badaniach krwi wiemy, że nic groźnego, ale w południe wyglądało to groźnie i konieczna była wielogodzinna wizyta w szpitalu...
Mam nadzieję, że świekra to sobie zapamięta i że czegoś ją to nauczy.
Szkoda tylko, że ta lekcja odbyła się kosztem mojej córki.

9 komentarzy:

  1. Biedna Joasia, pewnie bardzo cierpiala skoro az trzeba bylo robic wyniki krwi i USG.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety. Dopiero wczoraj zrozumiałam, co znaczy zwijać się z bólu. W odstępach pięciominutowych. :(

      Usuń
    2. To rutynowe badania w przypadku dolegliwości brzusznych u tak małych dzieci. Małe dziecko nie opowie, co mu dolega. USG wykonuje się, aby wykluczyć połknięcie niebezpiecznych przedmiotów.

      Usuń
  2. Biedulka. Mam nadzieje, ze juz wszystko dobrze...Przytulaski sle
    Kiara

    OdpowiedzUsuń
  3. Może być sto innych powodów niestrawności u dziecka. Najłatwiej zrzucić winę na świekrę. A to ten (kupny, oczywiście?) ogórek mógł być „chemiczny” lub kapusta... Kapusta ponadto jest zbyt ciężkostrawna dla dzieci.
    Moje dzieci jadły już w tym wieku surowy groszek cukrowy garściami. Oczywiście - z własnego krzaczka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może więc ten groszek był czymś potraktowany...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak. Był potraktowany zbyt krótkim czasem gotowania jak na żołądek Tajfuniątka.

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.

chyba widziałem kotecka...

Skończone. Tajfuniątko zakochało się w sztuce makijażu. Owszem, dość specyficznego, ale jednak. Teraz codziennie prosi o kotka na buzi, a i...