Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

środa, 21 marca 2018

bańki!

Ukochana zabawa: puszczanie baniek mydlanych.
Nie, wolimy jednak grę w piłkę.
Bardzo się cieszę, że tak pięknie bawi się z innymi dziećmi. Oczywiście, zdarzają się małe akty rozpaczy, gdy inne dziecko weźmie piłkę albo jeśli ma jakąś fajną zabawkę, ale zazwyczaj wystarczy Tajfuniątko postawić na chwilę z boku, by ochłonęła, wytłumaczyć, że można się bawić razem, raz jedna, raz druga i działa. Na jakiś czas. A później się znów tłumaczy. I znów. I znów :) Ale - generalnie łapie, o co chodzi z tą wspólną zabawą :)

4 komentarze:

  1. No bo "Siasia" jest nie tylko przesliczna ale i madra dziewczynka. No i po kim ona to ma ;-) :-D
    Buziaki sle Kiara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D ZB twierdzi, że po nim, ale ja wiem lepiej ;)

      Usuń
  2. Gdzieś wyczytałam, że inteligencję dziedziczy się po matce :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ba! I pracowitość. I urodę. I poczucie humoru. Po tacie tylko niegrzeczność i złośliwość ;)

      Usuń