wtorek, 6 lutego 2018

żyraFA

Mówię do Tajfuniątka po polsku. Ja do niej żółw, a ona do mnie 龟 guī. Ja do niej pies, a ona do mnie 狗狗 gǒugǒu. Ja do niej papuga, a ona do mnie 鹉 wǔ (że niby 鹦鹉 yīng​wǔ). Ja do niej słoń, a ona do mnie 象 xiàng. I tak dalej. I gdy już właściwie straciłam nadzieję, zdarzył się cud: ja do niej żyrafa, a ona do mnie FA!
Wreszcie udało się znaleźć zwierzę, które jest łatwiejsze po polsku niż po chińsku. Bo po chińsku to 长颈鹿 cháng​jǐng​lù - długoszyi jeleń. To już łatwiej powiedzieć fa i mieć z głowy, prawda?

No dobra. Nie jest aż tak dramatycznie. Po żyrafie, która nadal ma tylko ostatnią sylabę, przyszedł czas na hienę, pandę, lwa, kurę, konia, osła itd. Najbardziej mnie zaś zdumiewa miłość do kameleona, który wprawdzie za każdym razem brzmi inaczej, ale kto by tam zwracał uwagę na szczegóły :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.

rymowanka o myszce

小老鼠, Myszka mała 上灯台, na lampę się wdrapała 偷油吃, ukradkiem jeść łój chciała 下不来, zejść nie umiała 喵喵喵, miau, miau, miau 猫来了, przy...