Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

niedziela, 11 lutego 2018

szwedzki stół

Uwielbiam wegetariańskie jadłodajnie, zwłaszcza te przy buddyjskich świątyniach. Zazwyczaj mają formę bufetu: płaci się na wejście dziesięć czy dwadzieścia yuanów i można się najeść po kokardę. Dzieci tak małe jak Tajfuniątko wchodzą za darmo. Nakładam dla niej po odrobince z tych dwudziestu potraw - Tajfuniątko się cieszy, bo kolorowo, smacznie, ciekawie, inaczej niż w domu. Ja się cieszę, bo nie muszę gotować, a Tajfuniątko się na pewno naje. To, co zostawi, ja dojem w imię zasady, by nic nie marnować. ZB patrzy przerażony na wielką miseczkę dla Tajfuniątka...

...a ono prawie wszystko zjadło!
Obawiam się, że niedługo zawiśnie tu zdjęcie Tajfuniątka z dopiskiem: to dziecko nie wchodzi za darmo, tylko płaci podwójną stawkę...
*
Dziś Tajfuniątko kończy 21 miesięcy. Gada jak najęta, ma apetyt płetwala błękitnego przy wzroście mrówki. Jest babą - bransoletki, gumki do włosów, ciuchy - może przy nich siedzieć godzinami. No i szminka ochronna - najchętniej smarowałaby usta co trzy minuty :) Jest spryciara - normalnie w ogóle nie zważa na niebezpieczeństwo w postaci samochodów i skuterów i choć powtarzamy do znudzenia, że tam, gdzie jeżdżą, Tajfuniątko musi iść na ręce, rwie do przodu. Za to gdy jest zmęczona, potrafi wypatrzeć samochód na drugim końcu miasta po to, by dramatycznie zawołać: samochód! Siasia na rączki!
Zaczyna mieć gust kulinarny. Niekoniecznie pokrywający się z naszym, niestety ;) Ale jeśli zje coś smacznego, mówi "好吃!" albo "pyszi" i kontynuuje spożywanie, a jeśli nie jest pyszne, uśmiecha się słodko, wyciąga rękę i karmi mamę albo tatę ;) To w tej lepszej wersji. W gorszej - ciska badziewiem o podłogę. Co ciekawe, jeszcze nigdy nie cisnęła o podłogę frytką...
Nadal najbardziej lubi śpiewanie, najchętniej - tej samej piosenki w kółko. Całe szczęście, ukochane piosenki często się zmieniają. Niedawno ukochany był pajączek i autobus, później mała żabka i Zuzia, a teraz - Idzie Grześ przez wieś z genialnej płyty Miśkiewicz (polecam z całego serca).

A przy okazji: zdjęcia z pierwszej Tajfunowej sesji fotograficznej z prawdziwego zdarzenia:

8 komentarzy:

  1. ostatnie zdjęcie bomba!
    ależ Ona słodka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zdjęcie mnie chwyciło za serce, bo ona bardzo, bardzo rzadko tak na nas patrzy...

      Usuń
  2. Małe cudeńko.
    Najbardziej mi się podoba 3-cie od góry,przez to,że czapeczka ma takiego "irokeza",skojarzyło mi się,że wygląda w tym stroju jak mały strażak.
    Lubię oglądać zdjęcia Tajfuniątko w Twoich objęciach,bo Twoje oczy poprostu są wtedy pełne zachwytu ,miłości,czułości i wszystkich tych matczynych uczuć i odczuć.
    Piękne.
    Pozdrawiam Noneczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, na pewno chętnie zostałaby strażakiem, głównie po to, żeby móc jeździć na syrenie ;) Dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  3. Joasia jest przesliczna jak zawsze :)

    Mam pytanie odnosnie wegetarianskiej miseczki - ciekawi mnie to cos co wyglada jak ciasto marchewkowe z sezamem. To slodkie ciasto, czy jakis slony chlebek?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja te wierszyki polskie, to jednak najpierw jako wierszyki poznawalam, a jezeli jako piosenki to przez Akademie Pana Kleksa. Uwielbialam tego Brzechwe spiewac. A robaczek i jabluszko? A kaczka dziwaczka? A Nie pieprz pieprzem wieprza Pietrze? A potem mity greckie, Lokomotywa, Zarebina, Andersen, mnostwo tez rosyjskich ksizeczek i bajeczek, czy czeskich np. Spiewajaca lipka i te wszystkie Poczytaj mi mamo. W ciagu kilku ostatnich lat powydawali to wszystko zbiorczo.
    A i oczywiscie bajki na plytach gramofonowych... Ten przerazajacy Zaczarowany mlyn :P Probowalas, jej te bajki polskie puszczac? Sa teraz wszystkie na tubie.
    Staram sie ostatnio odtwarzac sentymentalnie moja biblioteczke z dziecinstwa, ale ciezko idzie, niestety mama uznala, ze nikomu sie nie przyda i oddala facetowi przy remoncie... Pewnie sie ucieszyl, ze zarobi na allegro g.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona też poznaje najpierw w książeczkach wierszyki Tuwima i Brzechwy. Ale uwielbia muzykę i woli słuchać śpiewu niż gadania. Za to bajki muzyczne jeszcze są dla niej za trudne. Puszczam co jakiś czas bajki-grajki i mojego ukochanego Tadka Niejadka, ale słucha tego najwyżej dwie-trzy minuty i już się nie potrafi skupić. Może za jakiś czas, gdy jej wzrosną kompetencje językowe, będzie lepiej :)
      Nie mogę się doczekać lata i wizyty na strychu u rodziców. Nasze książki dziecięce wszystkie mieszkają chwilowo właśnie tam. Bardzo je chcę poodkrywać na nowo dla Tajfuniątka :)

      Usuń