Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 19 lutego 2018

śpiwór

Dlaczego Tajfuniątko śpi w śpiworze, a nie pod kołderką?
Zerknijcie, jak wygląda spanie tego skądinąd uroczego dziecka. Zaczyna się normalnie. Dziecię śpi na materacu i jest szczegółowo przykryte kołderką. Już po chwili odwraca się na wznak i z najwyższym trudem udaje mi się je przykryć chociaż do pasa:
Następnie przekręca się tak, że główka ląduje tuż przy książeczce:
Chwilę później na materacu spoczywa już tylko głowa i tułów delikwentki:
A jeszcze po chwili na pół śpiące dziecię żąda misia i zasypia na podłodze:


Poza tym mam wrażenie, że tylko i wyłącznie dzięki śpiworowi jesteśmy w stanie przeżyć kunmińską zimę. Bo kiedy na zewnątrz temperatura spada do minus czterech, w domu jest coś z dziesięć czy dwanaście. Więc po kąpieli dziecię jest ubierane w bodziaka, grube, misiate śpioszki i wełniany śpiwór z rękawami. Na śpiwór jestem uczulona, więc całą zimę biorę tabletki, ale warto - bo Tajfuniątko pięknie i zdrowo śpi całą zimę, a my, dorośli, pod zwykłymi kołdrami ledwo dajemy radę...

4 komentarze:

  1. Wędruje wszędzie nawet we śnie 😍☺️☺️

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz ladniejsza dziewczynka rosnie. To zainwestujcie w prawdziwa pierzyne! Pamietam jeszcze jak u nas w domach bywalo bardzo zimno, nie bylo wszedzie centralnego albo kaloryfery slabo grzaly. Spanie pod taka pierzyna w domu albo u ciotek na wsi, to byla blogosc rano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, jestem tak silnie uczulona na pierze, że umieram po paru minutach w towarzystwie puchówek, a spanie pod pierzyną mogłoby się zakończyć śmiercią...

      Usuń