Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

czwartek, 8 lutego 2018

schody

Na początku było zawsze: Mamo/Tato 抱 bào! Łatwiej powiedzieć jedną łatwą sylabę niż powtórzyć za Mamą "na ręce"...
Później był rozkaz: mama/tata 手 shǒu! Że mamy podać rękę, a Tajfuniątko zejdzie/wejdzie z małą tylko pomocą.
A teraz, gdy pytam, czy potrzebna pomoc, dziecię mówi: 霞霞走/脚 - Xiaxia idzie. Xiaxia (wym. Siasia) to imię, które Tajfuniątko sobie samo wymyśliło. Jak mówi 走 (iść) albo 脚 (stopa), to znaczy, że chce iść całkiem sama. I to z prowiantem!

PS. Dziś rano ZB jadł na śniadanie ryż z pikantnymi dodatkami. Tajfuniątko chciało spróbować. ZB oczywiście dawał jej sam ryż, żeby nie było dla niej za ostro. Tajfuniątko zaprotestowało: chciało spróbować tych wszystkich innych pyszności, a nie głupiego ryżu! ZB ostrzega: ostre, uważaj! A ona je, mówi, że ostre, zapija wodą, chucha i, gdy Tata mówi: za ostre, nie jedz! - ona odpowiada: ostre, pyszne, Xiaxia je!!!
I tak zjadła ZB pikantne śniadanie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz