Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 26 lutego 2018

łotaj i dapał

W zasadzie się nie kłócimy, ZB i ja, ale czasem się jednak zdarza. Nie używamy obelżywych wyrazów, ale ton bywa podniesiony. No co poradzę.
Podczas naszych scysji Tajfuniątko patrzy uważnie to na jedno z nas, to na drugie. Dawniej milczało, a ostatnio zaczęło nas opierniczać. Służą jej do tego dwa wyrazy, wymyślone niewątpliwie przez nią: "łotaj!" i "dapał!". Oboje nie mamy pojęcia, co to znaczy ani skąd jej się to wzięło. Za to doskonale już wiemy, kiedy jej się coś nie podoba. Bowiem ostatnio, jeśli na przykład mówimy, że czegoś nie wolno albo prosimy, żeby zrobiła coś, czego robić nie lubi, krzyczy na nas właśnie takimi słowy...
A jeśli chce kogoś obrazić, to mówi na niego 恐龙! czyli dinozaur. Zaczęło się od wizyty w Muzeum Yunnańskim, bo tam była wystawa z replikami dinozaurów, z których część się nawet ruszała i ryczała. Tajfuniątko przyglądało im się z fascynacją, ale ich nie polubiło. I dlatego teraz kiedy mama i tata robią coś, czego ona nie chce albo nie lubi, nazywa nas dinozaurami... Trzeba jej jednak oddać sprawiedliwość. Gdy sama coś przeskrobie, to na sam widok mojej facjaty pokazuje na siebie i mówi "Xiaxia dinozaur!" :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz