Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

środa, 21 lutego 2018

moony

To najlepsze pieluchy i pieluchomajtki świata. Howgh. W ogóle, japońskie pieluchy są świetne, ichnie kosmetyki dziecięce takoż. Że o cudownych ubrankach dziecięcych UNIQLO nawet nie wspomnę :)
*
Wczorajsza noc była potworna. Dziecię obudziło się o trzeciej i zażądało przytulenia przez Mamę. Położyliśmy więc Tajfuniątko koło mnie i przytulałam je i całowałam po głowie. Zawsze gdy przysnęło i zabrałam delikatnie ręce, po chwili się budziło i znów prosiło: "mamo, przytul". I tak prawie do piątej. Dopiero później zasnęła na tyle mocno, żebym i ja mogła kimnąć.
Mamo, przytul. Tak niewiele jej trzeba do szczęścia.
Wczorajsza noc była potwornie męcząca. I piękna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz