Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

niedziela, 18 lutego 2018

jadłospis XIII

Śniadanie: makaron w zupie wołowej z mięsem i cebulką
II śniadanie: gęsty mus ananasowy z mlekiem modyfikowanym.
Lunch: pieczone placuszki pszenne nadziewane mięsem
Przekąska: miska odpestkowanego głogu.
Kolacja: kleik ze łzawnicy ogrodowej, soczewicy, mieszanki warzywnej, garstki mielonego mięsa i pomidora.
Tajfuniątko przestało pluć pomidorami! Je, zarówno surowe, jak i gotowane czy duszone. Hurra!

4 komentarze:

  1. A jajek nie jada? Takie jajeczniczki np? Dla nas to brzmi dziwnie jesc na snaidanie rosolek :) Pewnie pieczywa jak u nas tez nie wcina. Ale bardzo znow sie chwali maslo w diecie, takze dzieci. Ach, przypomnialy mi sie te dzieciecce uroczyste sniadania niedzielne, z kawa zbozowa, lepsza wedlina, jajkiem na twardo, czy jajecznica na kurkach maniam.
    Ale pomidory to pewnie bez skorek dajesz? Bo one nawet u doroslych robia sensacje. No i w Polsce niesmiertelny zolty ser i parowki dawane z bula dziecku do lapki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jada jajka, uwielbia na twardo. Jakoś do jajecznicy czy sadzonych się na razie nie potrafi przekonać. Pieczywo też zajada, głównie na nocnego głoda, czyli gdy się budzi o piątej rano, a my jeszcze nie chcemy wstawać i jej dajemy suchy chleb :D Masło dostaje np. w marchewce z groszkiem albo w ogóle jako samodzielną przekąskę plasterek do łapki :) Kawy zbożowe są opisane jako dobre dla dzieci od lat trzech, więc jeszcze za wcześnie. U nas niedziela nie jest świąteczna, bo Tata wtedy właśnie najwcześniej idzie do pracy :( Wtedy się chyba najbardziej spieszymy... Pomidory daję bez skórek. Sama też bez skórek jadam :) Parówek do łapki niet, ale przywożone przez przyjaciół kabanosy - owszem :) A żółty ser Tajfuniątko uwielbia prawie tak jak tofu ;)

      Usuń
  2. Serek zolty pychota, ale w Polsce to juz nie to co kiedys, nie smakuja tak jak pamietam jeszcze 20 lat temu, pozmieniali sklady, sposob robienia. Tak samo te parowki. Chyba tylko indykpolu jeszcze smakuja tak torche jak te baranie prlowskie, ktore pewnie nie byly z baraniny, ale niewazne heh. To ona biedna bedzie tym serem, jak tam to takie drogie jest. I moze nawet byloby lepiej jakby nie jadla, ze zdrowiej, ale ja sobie nie umiem serow odmawiac ech. Chociaz patrzac na ceny w Polsce, to mam wrazenie, ze malo sie roznimy z tym od cen produktow gdzies z powodu ich deficytowosci...
    No wlasnie samo maslo to chyba nie, bo nie wiem czy sie porzadnie wchlania i nie przelatuje tylko, wszedzie wlasnie radza z czyms. Przypomina mi sie swiatla rada Kopernika do chlopow by w czas biedy i choroby starali sie chleb z tluszczem spozywac :P
    Hahaha dzien dobry, zbieram suchy chleb dla Sisi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona ma metodę jedzenia taką, że jak dostaje kanapkę, to najpierw zjada cały plasterek sera, potem cały plasterek masła, a potem pół kromki chleba :D Ale czasem wyżebrze w kuchni plasterek masła, bo bardzo jej pachnie. Dobrze, że mówisz, że trzeba z czymś - to będę dawać w towarzystwie innych przekąsek :)

      Usuń