Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 12 lutego 2018

Anioł w kapeluszu

Nie jestem wielką fanką tzw. literatury kobiecej. Wolę chłopięcą. I okołochińską. I kulturoznawczą. I reportaże. I poezje. I SF&fantasy. No, prawie wszystko wolę od tej kobiecej. Ale oczywiście od czasu do czasu chyba każdy potrzebuje się trochę odmóżdżyć przy niezobowiązującej i niewymagającej lekturze, zwłaszcza, jeśli nie jest koszmarnie napisana.
Sześć ebooków Szwai czekało na swój czas całkiem cierpliwie. Wiele lat. Nie chciało mi się sprawdzać, czy powinno się je czytać w jakiejś kolejności - błąd, powinnam była sprawdzić, czy aby chronologia nie będzie ważna. Była. Ale dało się obyć również bez niej. Drugą na półce książką był Anioł w kapeluszu. Powinien być ostatni w cyklu. Drugi na półce, ostatni w cyklu, jedyny, do którego chętnie wrócę.
Nie strzelę tu recenzji, bo książka stara i recenzji pełno. Dziwią mnie trochę te negatywne, ale de gustibus... Powiem tylko, że dla mnie ta książka była po pierwsze ostrzeżeniem "jakim nie być rodzicem", a po drugie - uderzeniową dawką dobra. Po prostu chętniej się uśmiecham do ludzi i do siebie po jej przeczytaniu. I co z tego, że zbyt idealistyczna i za mało realistyczna? I co z tego, że grubymi nićmi szyta? Chcę wierzyć, że są i tacy ludzie. Dla mnie, młodej początkującej matki, była to lektura wzruszająca i piękna, a także przypominająca o paru ważnych rzeczach. Gdybyście pożądali jakiegoś czytadła i woleli optymistyczne od smutnych - polecam serdecznie.

2 komentarze:

  1. Tak, tez nie przepadam za taka literatura, ale jej kosiazki byly cieple i normlanie pisane, a nie jak Grocholi czy tej ostatniej potworzycy Michalak. Poza Chmielewska, byly to jedyne ksiazki takie inne niz fantasy itp., podobnie w twoich gustach, ktore czasem przeczytalam. Wielka fanka byla moja przycuaciolka i glonie dla niej kupowalam kolejne ksiazki autorki. Niestety wiecej juz nie bedzie tych powiesci... Nie wiem czy wiesz, ale Szwaja zmarla w 2015 roku. Mnie to uderzylo obuchem, bo nie mialam pojecia jeszcze do niedawna. Pani mloda nie byla jak na debiut pisarkis, zaczela po 40, ale nie byla tez przeciez staruszka i zyczylam jej jeszcze wielu lat pisarskiej kariery na emeryturze i patrz... Tyle, zyczen. Szkoda, mogla dozyc tylu lat co i Chmielewska, ktorej tez bym jeszcze z trzy lata dala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, gdy po przeczytaniu ebooków szukała w sieci wiadomości i recenzji, oczywiście info o śmierci autorki wyskakiwało jako pierwsze. Zrobiło mi się przykro, bo te książki, choć nie zmieniły mojego życia, naprawdę były ok. Myślę, że światu przydałoby się jeszcze trochę tego ciepła i dobra. Szkoda.

      Usuń