Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 22 stycznia 2018

tato! soja!

Jak wiecie, niezmordowanie i nieugięcie mówię do Tajfuniątka po polsku. Nie poprawiam, tylko powtarzam po polsku to, co powiedziała po chińsku. Tajfuniątko mówi 馒头, a ja pytam: chcesz bułeczkę na parze, tak?
Niestety, działa to też w drugą stronę. Pomagam Tajfuniątku przywołać Tatę: "tato!".
A Tajfuniątko z uporem godnym lepszej sprawy woła bardzo podobnie: dadou! Czyli 大豆. Czyli soja warzywna...
Ech.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz