Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 8 stycznia 2018

smoczek

Moja córeczka, wyjątkowa zdolniacha, w wieku prawie dwudziestu miesięcy nauczyła się - uwaga, uwaga! - używać... smoczka. Wcześniej uważała, że smoczek to to samo, co gryzaczek i nie chciała go trzymać w dziobie dłużej niż paręnaście sekund. Nagle wygrzebała go nie wiadomo skąd i okazało się, że nagle się nauczyła ssać smoczek.
Ale - pobawiła się nim tylko chwilę i znów rzuciła w kąt. Nie lubi. Woli palec. A ja, żeby ją oduczyć ssania palca, stosuję trick psychologiczny: "tylko małe dzieci ssą paluszki. A Tajfuniątko jest już przecież prawie dorosłe!". Działa. Wyjmuje palec z buzi. Niestety, bardzo szybko zapomina...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz