poniedziałek, 8 stycznia 2018

smoczek

Moja córeczka, wyjątkowa zdolniacha, w wieku prawie dwudziestu miesięcy nauczyła się - uwaga, uwaga! - używać... smoczka. Wcześniej uważała, że smoczek to to samo, co gryzaczek i nie chciała go trzymać w dziobie dłużej niż paręnaście sekund. Nagle wygrzebała go nie wiadomo skąd i okazało się, że nagle się nauczyła ssać smoczek.
Ale - pobawiła się nim tylko chwilę i znów rzuciła w kąt. Nie lubi. Woli palec. A ja, żeby ją oduczyć ssania palca, stosuję trick psychologiczny: "tylko małe dzieci ssą paluszki. A Tajfuniątko jest już przecież prawie dorosłe!". Działa. Wyjmuje palec z buzi. Niestety, bardzo szybko zapomina...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.

chyba widziałem kotecka...

Skończone. Tajfuniątko zakochało się w sztuce makijażu. Owszem, dość specyficznego, ale jednak. Teraz codziennie prosi o kotka na buzi, a i...