Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

środa, 17 stycznia 2018

placki z jabłkami

Ten moment, kiedy przezwyciężasz lenistwo i robisz dla Tajfuniątka placuszki z jabłkami i godzinę stoisz jak idiotka nad kuchenką, a Twoje (podobno) dziecko wypluwa placki i zajada się... groszkiem i czerwoną fasolą. I tofu.
Czy ona aby na pewno jest moja?...

3 komentarze:

  1. O.k tu ujawniła się jej chińska krew. Ciekawa jestem czy ma jakieś ulubione typowo polskie jedzonko,które świadczyłoby o tym ,że geny się i w tym względzie się wymieszały.Pozdrawiam Noneczka.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kotlety z piersi kurczaka oraz fasolka po bretońsku :) Aha, i ogórki kiszone ;)

      Usuń
  2. No,wiedziałam,że dobrze jej z tych ślicznych oczek patrzy i choć w części "biało-czerwone" dzieciątko jest.Pozdrawiam Noneczka.

    OdpowiedzUsuń