Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

niedziela, 28 stycznia 2018

jadłospis XI

Śniadanie: naan
II śniadanie: kaszka z prosa z mlekiem modyfikowanym i musem truskawkowym
lunch: misieny z marynowanym jajkiem i kurzą krwią w kurzym rosole
Przekąska: dwie garście suszonych borówek amerykańskich
kolacja: "krupnik" ze łzawnicy ogrodowej gotowanej z marchewką i cukinią

2 komentarze:

  1. Tym lunczem tos mnie zabila. Watpie zeby jakiekowiek tubylcze polskie dziecko nie ucieklo od tego z krzykiem :P Sama bym sie chyba nie odwazyla, mimo ze kaszanki jadam i takie rozne podroby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D A Tajfuniątko uwielbia, pewnie dlatego, że widzi, że wszyscy to normalnie jedzą. Krew jest bardzo pożywna i delikatna w smaku. Sama bardzo lubię.

      Usuń