Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

czwartek, 11 stycznia 2018

dwadzieścia miesięcy

Tajfuniątku wyrosło poczucie humoru. To znaczy - zawsze je miało, ale teraz je bardziej widać. ZB mówi: kocham Cię. I pyta: a Ty? Kochasz Tatę? A Tajfuniątko patrzy filuternie, mówi gromko "nie!" i śmieje się tak, że aż się przewraca. ZB pyta znów: a kochasz mamę? "tak!". A babcię? "tak!". A dziadka? "tak". A tatę? - próbuje z zaskoczenia. "NIE!!!" - i znów gromki śmiech :D ZB udaje, że płacze, a Tajfuniątko rzuca się pocieszać. I znów jest śmiech, śmiech, śmiech do utraty tchu...
Bo Tajfuniątko, proszę państwa, jest już taaaakie dorosłe. Słucha uważnie moich tłumaczeń, że psy i koty nie mają rąk, tylko łapy, dlatego chodzą inaczej niż ludzie. Po czym mówi: "霞霞狗" czyli że jest pieskiem, opada na cztery i zaiwania po podłodze jak chart. I znów się śmieje. W ogóle - ostatni miesiąc to śmiech. Krzyk też, zwłaszcza z racji ząbków, które idą powoli i w bólu. Ale jednak - głównie śmiech. I obżarstwo. I niech tak zostanie!

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. też mi się tak wydaje, ale ja mało obiektywna jestem ;)

      Usuń
  2. Paszczak Prześliczny, wierz Dziadkowi. I jak zawsze powtarzam: skóra zdarta z ZB

    OdpowiedzUsuń
  3. I jak ma Twój Charakter... da Wam popalić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ach, charakterek ma raczej po Tatusiu - mrówki w tylnej części i ręce, które wszędzie trzeba wetknąć. No i uparta zaraza :D Łatwo nie będzie ;)

      Usuń