Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 22 grudnia 2017

przedświątecznie

W tym roku Tajfuniątko po raz pierwszy robiło pierniczki.
Zostawiłam Tajfuniątku kawał ciasta, żeby sobie pougniatała, żeby się upaskudziła i była szczęśliwym dzieckiem. Niestety, okazało się, że ciasto może ewentualnie wałkować, ale dotykać łapką nie chce, bo się brzydzi. Narzekała, że się ubrudziła - pełna niesmaku wołała 脏!
Jakiś czas temu nawiedziłyśmy jedyny świąteczny jarmark w Kunmingu, czyli ten organizowany przez Nordikę. Tam Tajfuniątko po raz pierwszy zetknęło się z Mikołajem. Nie chciała mu usiąść na kolanach. Ba, nawet przebić piątki nie chciała!... :(
Ale za to słuchamy w kółko świątecznych piosenek i dobrze nam to na nastrój robi :) W tym roku Wigilia i Święta będą ciche i spokojne - bodaj po raz pierwszy nie zawita w nasze progi żaden strudzony wędrowiec... Ale może to też dobrze? Raz na jakiś czas dobrze pobyć tylko z najbliższymi...

2 komentarze:

  1. o rany julek, co za ciasto takie szare? Najpierw pomyslalam, ze to zmyla, ze ona robi ciastka z plasteliny, czy ziemi z woda w ramach asystowania przy prawdziwym. To jakies piernikowe? Ale po upieczeniu sa jasne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasto razowe, pszenno-żytnie, z przyprawami zmielonymi przeze mnie, a nie z przyprawą piernikową, więc kolor ciasta nieapetyczny :D

      Usuń