Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

wtorek, 12 grudnia 2017

pomocniczka

Tajfuniątko, Mama będzie wieszać pranie. Zrobimy to razem?
Tup, tup, tup, malutkie nóżki śmigają przez pokój. Teraz jeszcze tylko trzeba się wdrapać na materac, żeby dosięgnąć do kosza na pranie i już pomagamy. Skarpetka mamy, majtki taty, śliniaczek Tajfuniątka. Tak, tak, śliniaczek. Trzeba przymierzyć. Ale zimne i mokre, rzucamy o ziemię. Następnego może jednak nie będziemy przymierzać... A jednak. No cóż.
Nigdy jej się to nie nudzi. Przecież każda wyprana rzecz jest inna! A jaka zabawa ze strzepywaniem!
Kocham razem z Tajfuniątkiem wykonywać drobne czynności domowe. Tak, trwają trzy razy dłużej niż zazwyczaj. Ale - i tak kocham :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz