Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

czwartek, 14 grudnia 2017

armata i grzyby

Trochę się dziwiłam afektowi, jakim Tajfuniątko darzyło armatę (w szóstym armata, oooo! jaka wielka/ pod każdym kołem żelazna belka). Przy każdym czytaniu Lokomotywy to właśnie przy armacie Tajfuniątko woła: ooooo! i próbuje narysowaną armatę objąć małymi łapkami. Z grzybkami nie lepiej. Wynajduje rysunki grzybów we wszystkich książeczkach i je pięknie nazywa. Tak, potrafi powiedzieć 蘑菇, na polski "grzyb" reaguje, ale mówi tylko po chińsku. Z wielkim entuzjazmem. Wręcz przesadnym - jak na kogoś, kto nie dostaje rzeczonych do jedzenia.
I w końcu się dowiedziałam, dlaczego akurat te dwa przedmioty Tajfuniątko tak kocha:

5 komentarzy:

  1. Twoja córeczka jest przesłodka.
    Mam małe pytanko. Czy ciężko było ci zaufać komuś kto nie pochodził z twojego świata? Osobie, która żyje w tak odległym kraju.. pewnie nie łatwo było ci za nim podążyć?
    Ja właśnie zadaje sobie to pytanie. Zakochałam się również w kimś z Azji, tylko że boję się mu zaufać, że może mnie w przyszłości zostawić. Również obawiam się, że będę tam samotna. Pochodzi z rozbitej rodziny, a więc nie mam co liczyć na posiadanie rodziny w jego kraju... nie ma stałej pracy, sam nie jest pewien co do swojej przyszłości.. stwierdził, że ciężko by nam było mieć własny dom w jego kraju.. jedynie coś wynająć. Wolę mieszkać w jego kraju niż w Polsce z wielu powodów. Tylko ciężko mi od tak jest mu zaufać.. trochę się boję. Mimo wszystko to wielki krok zamieszkać tak daleko. Ta osoba.. myślę, że również mnie kocha, ale martwię się, że w przyszłości to może ulec zmianie. Czy mogłabym prosić o radę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rady dać się nie ośmielę. Powiem tak: ja zaryzykowałam i okazało się, że dobrze trafiłam - na człowieka dobrego i uczciwego, który mnie kocha i któremu niestraszne trudności, które traktuje jak "nasze". Mogę tylko trzymać kciuki, by Twój wybranek również okazał się taką osobą.

      Usuń