Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 8 grudnia 2017

łakomstwo!

Ostatnio Tajfuniątko ma wprost niesamowity apetyt. Miska ryżu z mięsem i warzywami, a chwilę potem jeszcze owoce? Żaden problem! I tak pięć razy dziennie...
Cieszę się. Rośnie, dużo biega i tańczy, a gdy już się zmęczy, czyta książeczki. Ma niespożytą energię - więc jasne, że musi być odpowiednio odżywiona. Nie zmuszam, nie poganiam, ale też nie zabieram jej miski w połowie posiłku. Skutek jest taki, że gdy na przykład idziemy do knajpy, Tajfuniątko pierwsze zaczyna kolację i kończy jako ostatnie, pół godziny po nas. Ani na chwilę nie przestając spożywać! W dodatku etap "sama! sama!" w całej krasie, więc posiłek zawsze trwa dwa razy dłużej niż powinien... Ale - przecież właśnie od tego jest półtorarocznym dzieckiem, żeby się powoli wszystkiego nauczyć. Więc gdy łyżeczka już ją denerwuje, ziuuut! o podłogę i dalej w ruch łapki. A gdy już wybierzemy z miseczki wszystko, co nas interesuje, dalej miseczka do rąk i pijemy zupę "po dorosłemu", a nie łyżką jak dzieci ;)
Ale najlepsze, jak nas ustawia do pionu. Dokładnie mówi, co chce jeść - groszek (豆豆!), ryż (ryżu!), trukwę (瓜瓜!), zupę (łołoda!)... A spróbuj podać coś innego...

12 komentarzy:

  1. Ten zachwyt w oczach Dziadziów mnie zachwyca.Nie dziwię się,bo mając przed sobą takie" własne cudowne wnuczątko",jakie mogą być oczy ,no tylko pełne zachwyconej miłości.
    Pozdrawiam Noneczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to wielkie szczęście mieć PRAWDZIWYCH dziadków dla własnego dziecka. Miewam ze świekrami spięcia (ostatnio, całe szczęście, coraz rzadsze), ale nigdy w życiu nie chciałabym odebrać Tajfuniątku możliwości bycia przez nich tak kochaną!

      Usuń
  2. O toto...Widac milosc jaka otacza "nasza" Joasie...Inaczej sie nie da taka slodka ona jest :-) Az sie wierzyc nie chce, ze istnieja na calym swiecie babcie i dziadkowie nie majacy wiezi z wnukami. Ktorym wlasne dzieci badz wnuki nie pasuja bo sie tak czy inaczej rozna od nich samych. Tak sie ciesze, ze naszego sloneczka tutaj to nie dotyczy. Jaka szkoda, ze mieszkacie tak daleko! Inaczej Tajfuniatko juz by mialo nowa kolezanke - moja wnusie :-)
    Kiara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, nie wszyscy dziadkowie zdają sobie sprawę ze szczęścia, jakie mają, zwłaszcza jeśli mają wnuki "pod ręką". Moja Mama tęskni za Tajfuniątkiem do utraty tchu... Ale nie wszyscy tak mają.

      Usuń
  3. Masz w 100% rację,znałam babcię,które mając tylko jedną wnuczka ,mieszkając w tym samym mieście miała z nią,bardzo rzadkie kontakty,bo nie czuła takiej potrzeby.Ale nie czuła przedtem również potrzeby, kontaktu ze swą córką, po wyprowadzenie się przez nią z domu.
    Dla mnie, to nie do pojęcia,ale ludzie są różni.Pozdrawiam Noneczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego szanuję ludzi, którzy wiedzą, że nie chcą mieć dzieci i ich nie mają. Nie rozumiem ich, ale szanuję.

      Usuń
    2. Ale zdarza sie tez tak, ze ich nie chca a musza miec, bo tradycja albo sie przytrafilo, czy wtedy zasluguja na szacunek czy nie, ze zamiast sie pozbyc, oddac, to jednak wychowali? Nie zawsze rodzi sie wiez, a czesto jest tez tak, ze dzieci sa niewdzieczne i wnuczki tez. Za dziecka wszystko dobrze, pieknie, a za kilkanascie lat chamstwo, wredota, wykorzystywanie, pretensje, czy w najlepszym przypadku samotnosc i nie pamietanie o matce, babci, bo rzadko to mezczyni maja staly kontakt z dziecmi, zeby potem zalowac. A chinscy dziadkowie, maa jeszcze pewnie kilko innych wnuczat do obskoczenia?
      Ja moja babcie kochalam, mialam juz tylko jedna i dziadkow nie, ale to ja czulam sie zle kiedy widzialam, ze mimo mieszkania ze mna i przywiazania, babcia faowryzowala druga wnuczke, corke brata ojca, ktora z kolei nie lgnela do niej, tylko do matki swojej matki...
      Bardzo sie opiekowalam tez babcia mojego chlopaka, mimo ze nie mialam z nia zadnego prawie kontaktu, a na starosc byla po prostu drobnym kurczaczkiem, ledwo rozpoznajacym otoczenie... Nie wiem, moze robilam to z zalu, moze z poczucia obowiazku, szczerze, martwilam sie, zalezalo mi, ale wiem, ze nie bylo w tym zadnych uczuc bliskosci, rodzinnosci.

      A Mala faktycznie trzyma te miche jak stara wyjadaczka.

      Usuń
    3. Ilu ludzi, tyle historii. Bardzo jednak dbam o to, żeby Tajfuniątko miało wiele bliskich osób, a nie tylko nas dwoje. I bardzo się cieszę, że dziadkowie stają na wysokości zadania.
      Jeśli zaś chodzi o ilość wnuków "do obskoczenia", to po wprowadzeniu polityki jednego dziecka większość "nowych dziadków" ma tylko jedno wnuczę, góra dwoje. Tajfuniątko ma tylko jednego kuzyna z chińskiej strony, a on już jest stary koń i nie wymaga opieki, więc dziadkowie są w 100% dla Tajfuniątka :)

      Usuń
  4. Pierwsze zdjęcie potwierdza, pięknej dziadkom tłumaczy co się dzieje 😄😄

    OdpowiedzUsuń
  5. Znowu muszę się z Tobą zgodzić mamo Tajfuniątka .
    Pozdrawiam Noneczka

    OdpowiedzUsuń