Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

sobota, 4 listopada 2017

kołysała mama smoka

Tajfuniątko zmusza ZB do gry na saksofonie, a mnie, w zależności od dnia, do grania na pianinie, śpiewania albo/i tańczenia. Kołysze się w takt wszystkiego, nadstawia ucha, gdy z pobliskiego parku słychać operę pekińską i dołącza się do tańców ludowych nad Szmaragdowozielonym Jeziorem. W ostatniej paczce przyszła więc dla niej płyta Kai i Janusza Prusinowskich, którzy stworzyli tak piękne kołysanki, że ja - muzykolog i dorosły człowiek - mogłabym ich słuchać w kółko. Folk i piosenka dziecięca w najlepszej odsłonie. Zresztą - sami posłuchajcie:


Muszę przyznać, że wiersze Papuzińskiej też mi przypadły do serca :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz