sobota, 4 listopada 2017

kołysała mama smoka

Tajfuniątko zmusza ZB do gry na saksofonie, a mnie, w zależności od dnia, do grania na pianinie, śpiewania albo/i tańczenia. Kołysze się w takt wszystkiego, nadstawia ucha, gdy z pobliskiego parku słychać operę pekińską i dołącza się do tańców ludowych nad Szmaragdowozielonym Jeziorem. W ostatniej paczce przyszła więc dla niej płyta Kai i Janusza Prusinowskich, którzy stworzyli tak piękne kołysanki, że ja - muzykolog i dorosły człowiek - mogłabym ich słuchać w kółko. Folk i piosenka dziecięca w najlepszej odsłonie. Zresztą - sami posłuchajcie:


Muszę przyznać, że wiersze Papuzińskiej też mi przypadły do serca :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.

rymowanka o myszce

小老鼠, Myszka mała 上灯台, na lampę się wdrapała 偷油吃, ukradkiem jeść łój chciała 下不来, zejść nie umiała 喵喵喵, miau, miau, miau 猫来了, przy...