Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

wtorek, 28 listopada 2017

ginekolog

Bez obaw, nie będzie drastycznych szczegółów wizyty. Zresztą - zostałam potraktowana bardzo miło i nie mogłabym sobie wymarzyć lepszej doktorki. Chcę się tylko podzielić pytaniem, które padło w trakcie zbierania danych. Gdy powiedziałam, że półtora roku temu urodziłam, zostałam zapytana, czy jeszcze karmię, a gdy potwierdziłam, pani doktor się rozpromieniła i powiedziała, że ma nadzieję, że nie odbija się to niekorzystnie na moim zdrowiu i że jeśli potrzebuję, to ona może mi przepisać suplementy diety i że w ogóle gratuluje. To było fantastyczne! Zwłaszcza po polskim "nie karm", "przestań", "dziecko już takie duże", "to przez karmienie źle śpi w nocy" (guzik prawda, bo w nocy nie karmię :P), "rozpieszczasz ją" itd. Kurczę, Chiny to naprawdę dobre miejsce dla karmiących matek. Albo po prostu ja mam szczęście.

8 komentarzy:

  1. Super, również gratuluję i podziwiam, że tak długo karmisz:)
    Pozdrawiam z Mazur,
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, bravo. Nie dalas sobie niczego wmowic! Mleko matczyne to najlepsze co mozna dziecku dac by je uodpornic. Za kazdym razem gdyby sama mama jest/byla chora dziecko dostaje przecieciala. Moja wnuczka byla karmiona dwa i pol roku i wyszlo jej to na zdrowie. W czasie gdy rowiesnicy lapali kazde swinstwo ona nie chorowala choc wokolo pelno bylo smarkajacych i kichajacych osob. Poza tym badania wykazaly, ze dlugie karmienie piersia wzmacnia wiez i wplywa bardzo pozytywnie na emocjonalny rozwoj dziecka a takze jego stopien IQ. Tak, ze apeluje do mam: karmcie jak mozecie najdluzej i nie sluchajcie przestarzalych obaw babc czy ciotek. Dziecko w wieku Joasi przeciez nie tylko mlekiem sie zywi i o niedozywieniu nie moze byc mowy!
    Stala czytelniczka Kiara.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak i tylko słyszysz: musisz dużo jeść bo karmisz 🙃🙃

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziwne. Ja od swojego malego i od zawsze slyszalam, ze karm, karm jak najdluzej. Do 3 lat, a jak ktos sie uprze to widzialam i do 5.
    Sama nie bylam karmiona, ale za to rodzice brali ludzkie mleko z banku szpitalnego, wiec mnie go nie pozbawili. Duzo mi pomoglo, bo kiepsko ze mna bylo i ta odpornosc z tego mleka zaprocentowala, chociaz moze nie dokonala cudu calkowitego, ale moge powiedziec, ze pewnie mi zycie jako takie uratowalo.
    No, a w Chinach to popularnoscia cieszyly sie mamki, nei wiem jak teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem dzieckiem z mleka modyfikowanego, bo mama straciła mleko. Też mam wrażenie, że Tajfunowa odporność jest fantastyczna - odpukać - i że to głównie dzięki mleku.

      Usuń