Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

środa, 25 października 2017

wołanie

Ten moment, kiedy o trzeciej nad ranem z błogiego snu wyrywa Cię dramatyczne: "Mama, siusiu!", a Ty nie wiesz, czy masz się cieszyć, że dziecię powoli opanowuje pęcherz, czy martwić, że robi to głównie w nocy, budząc wszystkich domowników przy okazji...

3 komentarze:

  1. Chyba lepiej się cieszyć :D Długo w mokrym nie poleżałabyi tak musiałabyś wstać i tak :D Jest fantastyczna! No dobra... Ty też :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie jesteśmy fantastyczne, a my dwie potrafimy nawet kontrolować pęcherze! Fiu, fiu fiu! :D

      Usuń