Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

środa, 11 października 2017

siedemnaście miesięcy

Nagle, ni stąd ni zowąd, mam w domu kompletnie dorosłe Tajfuniątko. Łazikuje po całym mieszkaniu, oczywiście wszystkiego dotykając i próbując, czy aby nie da się zepsuć. Sama wdrapuje się na kanapę i fotele, doprowadzając mnie do palpitacji serca. Z niewielką tylko pomocą sama zjada część posiłków. Próbuje biegać. Gada jak nakręcona. Sama się bawi - znajduje jakieś zupełnie nowe sposoby wykorzystania przedmiotów codziennego użytku. Z dnia na dzień jestem bardziej zdumiona :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz