Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

czwartek, 28 września 2017

szmatka

Wczoraj wieczorem mój mąż zaniemówił - a nie jest to częste, bo to gaduła nieprzytomna. Otóż: dziecię piło wodę i rozlało trochę na podłogę. ZB rzucił się, żeby posprzątać, bo na mokrym dziecię mogłoby się poślizgnąć. Ja jednak powstrzymałam go ruchem ręki i powiedziałam Tajfuniątku, by poszło po szmatkę i wytarło po sobie, bo jak człowiek nabrudzi, to powinien po sobie posprzątać. Dziecię poszło po szmatkę, powycierało podłogę, uważnie patrząc, gdzie jest jakaś kropla wody, a potem odniosło ściereczkę na miejsce.
Mężowi zadałam jedno zasadnicze pytanie: czy jest mu głupio, że nawet roczne dziecko lepiej zna zasady funkcjonowania w społeczeństwie niż on :D

2 komentarze:

  1. Proszę powiedz jak ja tego nauczyłaś? To cud jakiś! Gratuluje! Mądra dziewczynka i sprytna mama 😃😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama się nauczyła! Za to mąż nadal ma z tym problemy, więc chyba jestem lepszą matką niż żoną ;)

      Usuń