Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 11 września 2017

16 miesięcy

Zmiana przedwakacyjnego Tajfuniątka w powakacyjne Tajfuniątko jest kolosalna. Nauczyła się chodzić. Zaiwania jak mały samochodzik. Sama schodzi ze stopni i na nie wchodzi - na początku się przytrzymywała, a teraz już ma w nosie wszystko. Na czterech wdrapuje się na schody. Chodzi na smyczy (nie chcę jej wciąż wyginać rączek w górę). Obżera się owocami własnoręcznie zerwanymi z krzaczków (wszystkimi innymi zresztą też). Zaczyna się stroić - bransoletki i diademy muszą być na podorędziu, choć oczywiście za trzy milisekundy zostaną zdjęte BO TAK. Uwielbia pomagać - wiesza ze mną pranie, podając mi skarpetki, ściereczką wyciera podłogę ku utrapieniu Babci, łapie za taczki ku zachwytowi Dziadka...
Ech, nie ma to jak wakacje u Dziadków!
A teraz wróciłyśmy do kunmińskiego świata i znów się zacznie chustonoszenie, jadanie w knajpach i chodzenie nad Jezioro :)

5 komentarzy:

  1. Cudeńko!!!!
    Pozdrawiam Noneczka

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak... Dziewczyny zawsze są lepsze od Chłopaków. Tylko podziwiać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a tam od razu lepsze. Po prostu niektóre rzeczy robią szyb

      Usuń
  3. ale tak patrze, to dzadkowie chinscy szczuplutcy. Takie geny, czy faktycznie wlasnie widac te roznice w sposobie zycia i diety?

    OdpowiedzUsuń