Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

czwartek, 31 sierpnia 2017

wei!

Tajfuniątko budzi się o wpół do siódmej. Woła "Mama"; idę na Jej materac na poranne pieszczoszki. Po obowiązkowej porcji mleka Tajfuniątko patrzy na mnie bystro, pokazuje na mnie i woła raz jeszcze "mama". Potwierdzam. Wskazuje na siebie i mówi "Siasia". Potwierdzam, wprowadzając drobną zaiste korektę imienia. Po czym mówi "tata" i od razu dodaje "wei, wei". 喂 czyli chiński "halo". Potwierdzam i idziemy zadzwonić do tatusia.
Jaka ona już dorosła!

2 komentarze:

  1. Ehh pozazdrościć. Mój wnuk nie wyszedł jeszcze poza 'mama', 'dada' i 'da'. Chłopy to jednak tępe są ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D O, słownictwo Tajfuniątka jest dość bogate, choć niestety chiński zasób słów ma znacznie większy niż polski...

      Usuń