czwartek, 31 sierpnia 2017

wei!

Tajfuniątko budzi się o wpół do siódmej. Woła "Mama"; idę na Jej materac na poranne pieszczoszki. Po obowiązkowej porcji mleka Tajfuniątko patrzy na mnie bystro, pokazuje na mnie i woła raz jeszcze "mama". Potwierdzam. Wskazuje na siebie i mówi "Siasia". Potwierdzam, wprowadzając drobną zaiste korektę imienia. Po czym mówi "tata" i od razu dodaje "wei, wei". 喂 czyli chiński "halo". Potwierdzam i idziemy zadzwonić do tatusia.
Jaka ona już dorosła!

2 komentarze:

  1. Ehh pozazdrościć. Mój wnuk nie wyszedł jeszcze poza 'mama', 'dada' i 'da'. Chłopy to jednak tępe są ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D O, słownictwo Tajfuniątka jest dość bogate, choć niestety chiński zasób słów ma znacznie większy niż polski...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.

Kunming Expo Garden

Dziecięca perspektywa naprawdę różni się od tej dorosłej. Ja znalazłam w ogrodzie Expo w Kunmingu wiele pięknych zakątków i ślicznych roślin...