Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

środa, 17 sierpnia 2016

spojrzenie

Kiedy na nią spojrzałam, uśmiechała się serdecznie. Któż by pomyślał, że już za chwilę zacznie się znęcać? Na początku nie bolało tak strasznie - spojrzałam na nią błagalnie, żeby mi oszczędziła tego bólu. On jednak był gorszy z chwili na chwilę; patrzyłam więc na nią z coraz większą nienawiścią w spojrzeniu - bo tak! Ona się nadal śmiała!! I mówiła, że nie boli! Gdy ból był już nie do wytrzymania, wrzasnęłam i zapłakałam.
Przestała. Wyjęła igłę, nadal śmiejąc się i powiedziała: patrzysz na mnie wzrokiem, który mówi, że mnie sobie zapamiętasz...
Tak właśnie wyglądało ostatnie szczepienie i interakcja z Panią Doktor.

3 komentarze:

  1. czesc, Joasia musi byc faktycznie pogodnym, wrecz reklamowym niemowlakiem! moj maly krzykacz ma taka pare w plucach, ze szyby drza w oknach.
    Napisz prosze, jakie szczepionki sa w Chinach? typu 6 szczepionek w jednej czy jakos rozlozone? na takie same choroby?
    pozdrawaim, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są różne - przede wszystkim dostępne zawsze w wersji krajowej i importowanej, a po drugie jeśli rodzic chce je rozkładać w czasie i są po temu podstawy medyczne, to raczej można.

      Usuń
  2. ojej, to ciekawostka - rozumiem, ze te krajowe sa darmowe, a importowane nie?

    OdpowiedzUsuń