Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 19 sierpnia 2016

pieluchy

Mam dziecko już od stu dni (kiedy indziej napiszę, co się z tym wiąże ;)) i nie jestem, broń buddo, ekspertem. Dajemy radę, nie jest aż tak ciężko, jak się bałam, że będzie. Dużo czytam o tym, jak sobie i dziecku pomóc na każdym etapie, a potem to konfrontuję z rzeczywistością.
Przyszła do mnie jednak brzuchata koleżanka, która wszystko wie najlepiej, chociaż dziecka jeszcze nie ma. Zobaczyła, jak zmieniam Joasi zwykłą pieluszkę. Dlaczego nie jednorazówka? - pyta. Jednorazówek również używam - na noc, na spacer i kiedy jest zimno, albo ja mam dużo roboty. Jednak jeśli mam czas, to chętnie zastępuję pampersa pieluchą z włókna bambusowego (są jeszcze lepsze niż tetrowe!). Tłumaczę koleżance, że skóra oddycha i rzadziej pojawiają się zaczerwienienia, a w dodatku mam okazję na bieżąco obserwować, jak zmienia się rytm dnia mojego dziecka - kiedyś potrafiła zabrudzić paręnaście pieluch dziennie, a teraz właściwie koło 6-7 wystarcza w zupełności. Oczywiście, zależy to m.in. od dnia i od mojej diety, ale właściwie da się powoli przewidzieć, co i kiedy.
Koleżanka przybrała minę ekspertki - wystarczy zmieniać pampersy co dwie godziny i oczywiście bezpośrednio po załatwieniu większej potrzeby, żeby nie pojawiły się zaczerwienienia.
Bardzo być może. Nie próbowałam. Na przykład dlatego, że nie lubię zmieniać pieluchy w trakcie spaceru, kiedy dziecko najsmaczniej śpi, albo w nocy, kiedy ja właściwie śpię i karmię przez sen. Albo dlatego, że Joasia ostatnio większą potrzebę załatwia ZAWSZE w trakcie jedzenia, a to bardzo utrudnia zmianę pieluchy bezpośrednio po fakcie.
Koleżanka uśmiecha się pewnie i mówi, że wszystko jest kwestią właściwej organizacji i ona już WIE, że będzie używać pampersów i żadna czerwona pupa nigdy się jej dziecku nie przydarzy. Howgh.
Oczywiście, życzę Jej tego serdecznie.
PS. Moja świekra jest straszliwie dumna, że umiem wiązać pieluchy i że stosuję i stare, i nowe rozwiązania w miarę potrzeby :)

4 komentarze:

  1. Z tego, co zawsze piszesz, masz dobrą i mądrą świekrę. :) Mnie też podoba się Twoje rozwiązanie. Nie dość, że dobre dla pupy, to jeszcze pewnie łatwiej będzie odpieluchować. :) Ja nastawiam się na wielorazówki, jak młode dorośnie rozmiarowo, ale w ciągu dnia wcześniej też pewnie będę zakładać tetrę/flanelę. Jednorazówki średnio do mnie przemawiają, ale nie mówię im zupełnie nie. Wszystko w miarę rozsądku. No i nigdy nie wiadomo, co bardziej potomkini podpasuje. Na razie z dnia na dzień budzę się z bardziej skopanym brzuchem. Termin spotkania mamy za miesiąc i wtedy wszystko się okaże. :)
    /ups. poproszę o usunięcie tego komentarza wyżej. Piszę nie ze swojego komputera i się nie przelogowałam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - rozsądek przede wszystkim. Nigdy nie wiadomo, jak będzie. My na razie odnosimy sukcesy w usypianiu Joasi i w sprawianiu, żeby się śmiała. Niestety, właśnie dlatego, że załatwia się podczas jedzenia, nie udaje nam się trening czystości. Ale - wszystko jeszcze przed nami :) Mam nadzieję, że Tobie się uda to, co planujesz dla swojego Maleństwa :)

      Usuń
  2. A co z tym, ze oni szybko dziecko ucza wlasnie tego robienia nie w pieluche, tylko przez dziurke? Sama bylam zdziwona, czytajac, ze ta mozna, ze dziecko prawie nie ma kontaktu z pielucha przez okres zycia, gdzie u nas z nia lata. Wiesz, masz sentyment do tetrowych, ale matki, ktore byly zmuszone do nich i nie mialy wyjscia, kiedy tetra byla na wage zlota, nie bylo odbrych pralek i trzeba bylo recznie naprawde z wielka wdziecznoscia przyjely jednorazowki i sobie chwala. To naprawde oszczedza czas, a i nie jest wcale tak zle dla dziecka jak sie uwaza. Oczywiscie, ze kazdy robi jak chce i jak ma czas, ale nie widze wiekszego sensu w cyzelowanie tego jak naprawde nie ma sie checi i czasu. Moze po prostu joasia jest jeszcze za mala i daje wam ten czas na takie zabawy.
    Ja moge byc przeciwna pampersom z innego powodu - produkt, ktory naprawde jest cholernie ciezko utylizowac i zalewa na dziecieco gowno w platiku na rowni z innmi smieciami.
    Pamietam jak przy bracie mama meczyla sie z Frania i tymi pieluchami, jak wisialy te samty w kuchni pod sufitem... Nie, to nie takie fajne dla zapracowanej mamy bez pomocy i nie sadze, ze moja mama majac nawet do pomocy babcie z takiego rozwiazania byla zadowolona, pracujac i starajac sie wizac koniec z koncem w czasach, kiedy brakowalo w sklepach wszystkiego. A kiedy nie bylo podpasek, tylko wlasnie takie pieluchy. Niby tez zdrowiej, nie? :P A dzis pewnie malo ktora kobieta by wrocila juz nawet nie tyle do tych szmatek i watowych z siateczka, ale w ogole do nich, a nie do tamponow. Mysle, ze i tak najzdrowiej to wlasnie bez tych pieluch w ogole, jak piesek, co dla nas dziwne :)
    Ta, komentuje starocie, dawno nieaktualne, ale co tam.
    Sirh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie neguję przydatności jednorazówek - sama korzystam, bo nie jestem wyznawczynią eko i tak dalej. Ale kiedy mam wybór i czas, to wybieram wielorazówki.

      Usuń