Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 5 sierpnia 2016

niusy

Dawniej jak słyszałam płacz obcego dziecka, zwłaszcza nasilający się, straszliwie mnie to drażniło. Dziś jak słyszę - serce mi się kraje i, jeśli rodzice/opiekunowie nie reagują, mam ochotę podbiec i delikwenta przytulić...
*
Mama dzwoni i oczywiście pyta: jak spała Joasia?
Odpowiadam, że niezazbytnio. Znaczy, po wieczornym karmieniu niecałe pięć godzin a po nocnym tylko trzy i pół. Później jeszcze dospała ze mną w łóżku do dziewiątej (całą noc przespała grzecznie we własnym łóżeczku, które bardzo lubi). Myślałam, że Mama umrze ze śmiechu. No tak. Raczej rzadko matki dwumiesięcznych niemowląt skarżą się, że dziecko niezbyt dobrze śpi, jeśli śpi 12 godzin z zaledwie dwiema przerwami...
*
Joasia przestaje lubić wózek i zaczyna lubić oglądanie świata z naszej perspektywy. Ręce mi odpadają.
*
Joasia nauczyła się sama zasypiać w łóżeczku. Swoim, nie naszym - woli w swoim. Sama, bo nie chce być noszona, tylko chce mieć zgaszone światło, zabrane rozpraszacze i po kwadransie we względnej ciszy - zasypia. Sama. Niespełna trzymiesięczne dziecko. Jestem tyleż rozradowana, co zaskoczona :D Tak, lubi nas mieć przy sobie za dnia, ale wieczorem woli spać. Sama. Napiszę to jeszcze raz: SAMA :D

2 komentarze:

  1. WOW! A na odpadające ręce polecam chustę lub nosidło. Bo Córeczka będzie ważyć coraz więcej... i domagać się więcej noszenia. Pozdrawiam z Polski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, z chustą sobie nie bardzo dobrze radzę, a za nosidłem Joasia nie przepada :( Oba rozwiązania mogę stosować na krótkie dystanse niestety tylko :(

      Usuń