Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

wtorek, 2 sierpnia 2016

kotek

Czy Wasze Maleństwa też podnoszą gwałtownie ręce do góry, gdy się przestraszą? Nasza Joasia robi to milion razy dziennie - gdy ZB zamknie drzwi z większym niż zazwyczaj hukiem, gdy otwieram okno, gdy ktoś krzyknie na ulicy, albo gdy wózek wjedzie na nierówność... Dlatego często mówię na Nią po prostu Maneki-neko. A ZB woła po chińsku: 招财猫!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz