Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 22 lipca 2016

zdeptane mleko 踩奶

Cioteczna szwagierka, sama brzuchata, ciągle doprasza się o zdjęcia naszej Joasi. W końcu mówię, że przecież może nas w każdej chwili odwiedzić.
"Ale nie boisz się, że Ci zadepczę mleko?".
Hmmm... Nie wiem nawet, co to znaczy, choć już się domyślam, że to kolejny przesąd - szwagierka zna chyba wszystkie tutejsze przesądy i chyba wszystkie bierze tak samo poważnie. Podśmiewam się z niej, ale subtelnie - sama wiele lat miałam awersję do czarnych kotów, więc...
"Bo widzisz - tłumaczy Shasha - jak ciężarna odwiedzi karmiącą matkę, to jej "zadepcze" mleko - czyli odbierze to mleko. Moja mama tak straciła pokarm".
Cóż, nie boję się.
"Jeśli się naprawdę nie boisz, to przyjdę. Zresztą - zdeptanie mleka można odwrócić - wystarczy, że Ty przyjdziesz do mnie, a ja Cię nakarmię jajkami gotowanymi w zupie z brązowego cukru".
Ucieszona, że czary są odwracalne zaprosiłam Shashę bez oporów, po czym w ramach zabawiania męża opowiedziałam mu ten dialog.
"Tylko pamiętaj, żeby nie wpuszczać Shashy do sypialni (tam karmię). Przesądy przesądami, ale uważać trzeba".
Spojrzałam na niego z lekkim politowaniem: może niech mi poda naukowe dowody na to, że takie cuda się dzieją?
ZB patrzy na mnie zdeterminowany: "Już da Vinci i Einstein wiedzieli, że "zdeptywanie mleka" to najpoważniejsza przyczyna utraty pokarmu przez matkę!".
Ufff. Przez chwilę się bałam, że on tak na poważnie mi zabrania wpuszczać Shashę do sypialni...

Nie stracę mleka. Czy to znaczy, że przywrócę rozum Shashy? Ależ skąd! Ona już sobie znalazła wytłumaczenie, dlaczego ja się nie boję jej odwiedzin: "może na białe zdeptywanie mleka nie działa"...

4 komentarze:

  1. Haha! Jakiż to wierzeń ludzie nie wymyślą. Ale skoro szwagierka ma z tym "doświadczenie" to nic dziwnego, że się boi ale po wizycie powinna odzyskać swój zdeptany rozum ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że zdeptanego rozumu tak łatwo odzyskać się nie da ;)

      Usuń
  2. Oj tam, nasmiewacie sie. Mozej est ziarno prawdy, tylko zostalo przekrecone przez pokolenia. Nie zostawianie dziecka na wietrze i czerwona wstazeczka, tze glupie, ale co szkodzi? A niby chrzest to co? Zabobon, ale wierzacy sie strasznie oburza, ze jak to, inaczej rpzeciez dziecko to diabel i wyladuje w limbo.
    Mnie takie przesady ujmuja, sa w jais sposob niewinne, nawiazuja do pierwotnosci wierzen, do strachow, do tego jakigos ewolucyjnego dziecka w kazdym w danej kulturze. Kazda z was naprawde bez gesiej skorki przejdzie kompletnie noca przez cmentarz albo chociaz las?
    To zadeptywanie moze miec korzenie w obawie przed zarazeniem salmonella albo strata mleka z powodu stresu, zlego spojrzenia, zlego nastawienia. Moglo byc tak tez, ze naturalny proces zaniku mleka, przypadal glownie po takich spotkaniach matek, wiec blednie wyrobiono sobie skojarzenie.
    No, a naukowo tam gdzie sprawdzono, ze faktycznie slod pomaga na laktacje. Tak wiec, te porady picia piwa czy czarodziejskie jajka, moze wcale nie takie tylko czarodziejskie... My czytamy horoskopy, oni wynajmuja wrozbitow i pod nich planuja ciaze. A wiara w w cos, w placego tez jest nie raz bardzo silnym lekarstwem, bo wszystko w glowie.
    Ja tam bym raczej byla ciekawa skad to przekonanie sie wzielo, a i dopytala o okolicznosci stracenia tego mleka przez jej matke, juz rzeczywiste.
    Mnie zastanwia jedno jak w tym narodzie, ktory raczej wczesniej od Europejczykow cenil sobie czystosc, mycie, kapiele, wyrobilo sie to przekonanie, ze w pologu nalezy sie nie myc i ze woda szkodliwa... To u nas bylo przekonanie, ze jak czlowiek sie kapie czesciej niz dwa razy do roku to umrze na suchoty od tego zimna...
    Sirh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie interesują, owszem, takie legendy miejskie, ale nie wtedy, gdy są stosowane zupełnie na serio.

      Usuń