Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 11 lipca 2016

trening czystości

Joasia ma bardzo rozbudowaną mimikę. Dzięki temu od razu widać, kiedy zaczyna się... skupiać. Z prędkością Strusia Pędziwiatra ZB bierze wówczas dziedzię na ręce, przybiera odpowiednią pozycję i pupa Joasi już wisi nad miską czy innym pojemnikiem. Dodatkowo ZB gwiżdże, więc Joasia bardzo często załatwia od razu obie potrzeby.
Tak, trening czystości zaczyna się w Chinach czasem i w pierwszej dobie życia. A pod koniec drugiego miesiąca jest już zazwyczaj oczywistą oczywistością. Mnie to cieszy nie tylko dlatego, że to oszczędność na pieluchach/praniu, ale i dlatego, że Joasia wówczas nie płacze i nie ma odparzonej pupy. Jedyny problem w tym, że nie zawsze nadążamy...

4 komentarze:

  1. Witam , gratuluje slicznej Joasi, mam pytanie co ma gwizdanie do zalatwiania sie noworodka, a drugie jaki mis mruczacy jest lepszy z sensorem na plakanie czy taki zwykly . Przesylam pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :) Gwizdanie "odblokowuje" pęcherz, tak jak puszczanie wody z kranu :) My mamy misia z sensorem, ale sensor ten przydał nam się jak dotąd zaledwie parę razy - Joasia przesypia grzecznie wiele godzin, nie potrzebując w zasadzie Szumisia :) Wiem jednak, że jeśli dziecię śpi niespokojnie i łatwo się wybudza, sensor jest niezastąpiony.

      Usuń
  2. Dziekuje za odpowiedz. Jestem zachwycona pomyslem z gwizdaniem :)). A wnukowi kupie szumisia z sensorem .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwizdanie jest wspaniałe :) Cieszę się, że podrzuciłam dobry pomysł :)

      Usuń