Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 1 lipca 2016

pokrowiec

Po co Ty to wszystko nosisz? - mówili.
Przecież w czasie deszczu i tak nie wychodzi się z dzieckiem na spacer! - mówili.
A dziś triumfalnie wyciągnęłam z torebki przeciwdeszczowy pokrowiec na wózek i Joasia była dzięki temu na spacerze trzy godziny, a nie 20 minut.
Swoją drogą, lato w Kunmingu to ciągłe opady, niech to prąd popieści...
Nigdy nie przestanie mnie zdumiewać, jak wrzeszczące i czerwone ze złości dziecko potrafi w dwie minuty zasnąć, gdy się je wsadzi do wózka i zniesie na dwór :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz