Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

sobota, 9 lipca 2016

karmienie piersią

Jeszcze parę dni temu zapytana "jak długo zamierzasz karmić piersią?" odpowiedziałabym twardo, że pół roku, a od czwartego miesiąca będę wprowadzać nowe pokarmy. Sądziłam, że dłuższe karmienie nie ma sensu, że po coś te zęby maluchom rosną, że mleko matki traci większość wartościowych składników itd.
Myliłam się.
Zostało potwierdzone badaniami, że skład mleka matki jest równie dobrze dostosowany do potrzeb maluszka, jak wcześniej. Przestaje wprawdzie wystarczać, by całkowicie pokryć zapotrzebowanie dziecięcia na choćby wapń czy cynk, ale od tego są pokarmy dodatkowe. Natomiast rośnie ilość paru bardzo ważnych substancji.
Laktoferyna, lizozym, immunoglobulina A to podstawowe immunologicznie aktywne cząsteczki białkowe mleka. Mają właściwości antyoksydacyjne, są związane z szybszą mineralizacją kości, odpornością i rozwojem pożytecznych bakterii flory jelitowej dziecka. Część z nich to bakterie związane są z trawieniem pokarmów (MOM- Milk-Oriented Microbiota) zamieszkujące jelita dziecka. Bakterie te odżywiają się mlekiem mamy. To znaczy że dobre gadziny rosną, multiplikują się i mogą pełnić swoje funkcje dzięki oligosacharydom (HMOS) zawartym w mleku, które są dla nich pożywieniem. Jak już się rozmnożą do granic niemożliwości to zwyczajnie nie ma miejsca w jelitach dziecka dla wrogich patogenów. Duża ilość oligosacharydów w mleku cały czas odżywia, utrzymuje przy życiu i zapewnia dużą różnorodność bakteryjną, w tym mnogość szczepów Bifidobakterium i nie dopuszcza patogenów do nabłonka jelit.
To oczywiście ustęp z matai, czyli blogu, który pokazuje rodzicielstwo w oparciu o badania naukowe. Tutaj więcej o mleku, a ten artykuł bardzo ładnie pokazuje jak i kiedy powinno się wprowadzać do diety noworodka nowości.
Teraz więc pytana, jak długo będę karmić dziecko piersią odpowiem: jak Bóg da, tak długo, jak długo dziecko będzie tego potrzebować. Mam nadzieję, że Joasia pokocha jedzenie innych pokarmów tak samo jak ja, ale oprócz tego będę ją karmić piersią. Howgh.

7 komentarzy:

  1. Popieram. Mleko matki jest dla dziecka najlepszym pokarmem i to dluzej niz do czwartego miesiaca zycia. U nas lekarze zalecaja wprowadzanie innych pokarmow dopiero u dzieci ktore siedza. Mleko matki co posilek dostosowuje sie do potrzeb dziecka, jest produkowane na biezaco i dzieci karmone piersia nie maja zadnych niedoborow o ile matka sie normalnie odzywia i jest zdrowa.
    Nie tylko system immunologiczny korzysta, rowniez wiez z dzieckiem dobrze sie rozwija. Poza tym dzieci karmone piersia sa inteligentniejsze i maja o wiele nmniejszy prawdopododobnosc wystapienia alergii niz dzieci "butelkowe". Moja coirka jest alergikiem wnuczka (jak na razie) nie. Wszystkie sztuczne pokarmy ktore obiecuja antyalergicznosc nie sa tak skuteczne jak mleko matki. Poszac to powyzsze opieram sie na badaniach z UK i Niemiec.

    Moja wnuczka ma poltora roku i dalej ssie piers (ale tylko przed zasnieciem i po obudzeniu, czasem w nocy)a pokarmy stale (znaczy sie poza mleczne)miala wprowadzane od konca piatego miesiaca najpierw probujac tylko. Do dzis nie byla nigdy chora (dwa razy miala lekki kartar) choc i mama i tao chorowali na zaziebienie i inne zwykla choroby. Wnuczka ssala przeciwciala z mlekiem mamy i jak widac pomagalo. Tak ze karm ile sie da Joasie a na pewno wyjdzie jej to na dobre.
    Kiara

    OdpowiedzUsuń
  2. A i dodam tylko, ze przemyslowych pokarmow dla dzeci w tym mleka modyfikowanego nie jadla/pila nigdy. Mleka krowiego zreszta tez nie. W tej chwili je wszystko co jej smakuje poza slodyczami i cukrem.
    Kiara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jest też mój plan :) Zobaczymy, jak wyjdzie :)

      Usuń
  3. Ale co to znaczy "potrzebować"? Bo wiesz, wyobraziłam sobie Joasię, z czerwoną chustą na szyi, wpadającą do domu w trakcie przerwy lunchowej... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. większość dzieci się sama "odpiersiowuje" między pierwszym a drugim rokiem życia :)

      Usuń
    2. Tak... "Większość". Jeśli się wda w Mamusię i/lub Tatusia, to nie liczyłabym na zachowanie w stylu większości ;)

      Usuń
  4. Nie rozumiem zaskoczenia faktem. Nie mam dzieci, ale nawet ja wiem, ze dziecko mozna spokojnie karmic piersia do 3 roku zycia, a slyszalam i o dluzszych przypadkach, wiec nie wiem co to za pol roku, czy zastanwianie sie jak dlugo bedzie chciala. Pamietam, ze moj brat wlasnie chyba pieciolatek byl w gosciach u ciotki z malym dzieckiem i pozwolila mu possac. Dzieciak skorzystal, nikt go nie zawstydzal, nie probowal tlumaczyc, ze nie wypada czy cos nie tak, napil sie i byl zadowolony. A mnie sie przypomina ostatni cesarz... tam to chyba juz nie teges, ale tez pokazali, ze jak sie uprzec...
    Sirh

    OdpowiedzUsuń