Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

sobota, 2 lipca 2016

aromat

ZB jest prawie cywilizowany - to znaczy: potrafi zjeść mielone z ziemniakami i surówką, a spaghetti to już w ogóle uwielbia. Są jednak rzeczy, do których nie potrafi się przyzwyczaić - kwaśne zupy, chleb na zakwasie, francuskie śmierdzące sery... Akurat przy tych ostatnich się z niego najbardziej naśmiewam, bo narzeka, że sery śmierdzą, a sam pochłania nieprawdopodobne ilości śmierdzącego tofu, które zapaszek ma jeszcze wyraźniejszy, a i metoda produkcji podobna. Cóż. De gustibus...
Wczoraj wieczorem ZB z wielkim, jak zwykle, zachwytem przyglądał się Joasi i temu, jaka jest upasiona. Faktycznie. Ma tyle fałdek, że mycie staje się udręką. To znaczy: ona lubi, ale to ja jestem panną kąpielową, która musi wymyć wszystko co do milimetra... I tak się ZB zachwyca, oczywiście całując każdy skrawek ciałka dziecka, a potem zwraca uwagę na kompletny brak szyi własnej córki. To znaczy: niby szyja istnieje, ale nikt jej nigdy nie widział, bo ani milimetr nie wystaje spoza potrójnego podbródka :D Rozchyla więc ZB fałdki, pochyla się, żeby pocałować i... odwraca głowę ze wstrętem, patrząc na mnie z wyrzutem.
"Wiesz, że jak jesz francuski ser, to ona potem nim śmierdzi?".
Nie, nie wiem. Zwłaszcza, że od początku ciąży nie jadłam żadnego dojrzewającego sera, bo wiem, że może zaszkodzić dziecku.
"No to dlaczego ona tak śmierdzi?!".
Cóż. Ulało jej się i najwyraźniej nie dość dokładnie ją wytarłam. Faktycznie, zapach lekko przetrawionego, upoconego mleka jest bliższy serom francuskim niż myślałam...

2 komentarze:

  1. Wieczór spędziłem z moim Wnukiem. Trochę starszy od Joasi...może będzie para ?? Ale wspaniale pachnie: mlekiem, kupą i Dzieckiem... One mają taki maślany zapach. Człowiek by je zjadł. No a kiedy dorosną zastanawia się dlaczego tego nie zrobił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasi grozi pożarcie tylko z mojej strony ;) Zwłaszcza jeśli uleje...

      Usuń