Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

czwartek, 23 czerwca 2016

Wolność

Pod koniec ciąży narzekałam na brak wolności. Starsze i doświadczone matki śmiały się wówczas ze mnie, mówiąc że dopiero, gdy urodzę, przekonam się czym jest brak wolności. Mówiły też, że zatęsknię za kopnięciami mojego maleństwa. Oczywiście im nie wierzyłam. Przecież znam samą siebie!
Miałam rację.
Tak, tak, jestem uwiązana do dziecka, które trzeba karmić, przewijać, koić jego płacz i tak dalej. Ale gdy jedna z tych doświadczonych zapytała ostatnio, jak z tą wolnością - oczywiście z drwiącym uśmieszkiem, przekonana o własnej nieomylności - ja z zapałem wyliczyłam rzeczy, które teraz są dla mnie znów wykonalne i łatwe, a w ciąży nie były:
Mogę korzystać z ubikacji kucznej
Mogę spać, nikt mnie nie budzi kopniakami. Budzi mnie płaczem, ale wtedy jest nas dwójka - ZB i ja - by ten płacz ukoić.
Nikt mnie nie kopie tak ogólnie
Mogę spać w wybranej przez siebie pozycji, nawet na brzuchu - i dzięki temu mogę się wyspać!
Mogę jeść co chcę i nie mieć zgagi
Mogę wbiegać i zbiegać ze schodów bez zadyszki.
Mogę podnieść rzecz cięższą niż 3 kilo.

Nie, nie tęsknię za kopnięciami. W całej ciąży podobało mi się tylko to, że w drugim trymestrze miałam rewelacyjną przemianę materii. Teraz niestety znacznie się ona pogorszyła :(

3 komentarze:

  1. Dziwne pojęcie 'wolności' mają niektóre Matki, a Wy macie jeszcze jeden powód by cieszyć się życiem !

    OdpowiedzUsuń
  2. A propos: czy ZB obchodzi dzisiaj Dzień Ojca ??

    OdpowiedzUsuń