Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 13 czerwca 2016

kocyk

Znacie tę chwilę, kiedy dziecko tuż przed spaniem krzyczy, bo jest już bardzo zmęczone, a jeszcze nie zasnęło? Wiem, że trzeba je przebujać te pięć minut i będzie spało jak zabite.
Świekra uważa, że dziecko nie śpi, bo mu zimno. Odbiera mi ją, gdy Joasia już prawie usypia, owija w jeden kocyk, drugi i trzeci. Dziecko zasypia. Świekra uśmiecha się z tryumfem i wychodzi. Za godzinę dziecko się budzi wrzeszcząc, spocone, ma mokre włosy i wszystkie ubrania, nadaje się tylko do przebrania, a jeszcze lepiej - do kąpieli. Później nie daje się uspokoić dwie godziny.
Kurtyna.

2 komentarze:

  1. Podpowiem rozwiązanie być może drastyczne ale skuteczne - sam wdrażałem i moja Synowa też wdraża: Dziecko jest nasze i my decydujemy. Owszem, wysłucham mądrych rad ale to ja zostaję z dzieckiem i Ono jest pod moją opieką cały czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się stosuję do rad, ale potem życie i tak weryfikuje - jak na załączonym obrazku ;)

      Usuń