Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

piątek, 10 czerwca 2016

duma

Wychodzę spod prysznica, powoli się wycieram (dbam o to, żeby iść się kąpać zawsze w trakcie najgłębszego snu Joasi), celebruję, suszę włosy...
Kap.
Kap, kap.
Biała strużka, najpierw jedna, potem druga.
Miesiąc temu to byłoby dla mnie pewnie obrzydliwe. Teraz na widok tych źródełek czuję dumę. Karmię piersią. Nawet dwiema, jak widać. Obie gotowe i pełne. Pewnie już pora, by Joasia się obudziła.
Mam ochotę zagrać na nosie tym wszystkim chińskim idiotkom, które mi mówiły, że nie będę mieć mleka, bo jem lody, bo piję zimne napoje, bo piję/jem kwaśne napoje/potrawy, bo jem za mało jajek i kurczaków, bo jem jogurt prosto z lodówki i to w dodatku ze świeżymi owocami! I surówki!
Wracam do pokoju, Joasia już otwarła oczęta i czeka. Nie płacze, nie marudzi. Mam wrażenie, że powoli zaczyna mnie widzieć. Jest tłuściutka, taka jak trzeba. Nikt mi nie wmówi, że mam za mało pokarmu, albo że jest on niepełnowartościowy. Nie dam się.

3 komentarze:

  1. Super!! Nie daj się babom! Mam szacunek do medycyny wschodniej, ale nie w wydaniu ignorantek, które wiedzą, że dzwoni, ale już nie za bardzo - w którym kościele. Pozdrawiam imienniczkę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ te wszystkie idiotyzmy nie mają nic wspólnego z prawdziwą chińską medycyną! Mają za to całkiem sporo wspólnego z przesądami, których nie brak i w Polsce...

      Usuń
  2. Że nie ma nic wspólnego, to właśnie wiem, ale czy nie powołują się na nią? Baby w PL też są przecie specjalistkami od wszystkich możliwych medycyn, z internetową włącznie ;)

    OdpowiedzUsuń