Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

poniedziałek, 30 maja 2016

spacer

Ten moment, kiedy po długich przygotowaniach, przewinięciu i nakarmieniu dziecka, złożeniu wózka i przygotowaniu wszystkiego wychodzisz wreszcie na spacer i za dziesięć minut zaczyna lać...

4 komentarze:

  1. Natalio, to tak samo jak z myciem samochodu albo koszeniem trawnika :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyzwyczajaj się, ha, ha, ha. Za pięć lat: ten moment, w którym po ubraniu i nakarmieniu dziecka, założeniu buciorów, czapek, szalików i jednoczęściowego, zimowego kombinezonu oraz zebraniu maneli wychodzisz wreszcie do przedszkola i pracy, a ono w progu woła: mamo, chce mi się siku...

    OdpowiedzUsuń