Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

niedziela, 1 maja 2016

dziewiąty miesiąc

Czyli cotygodniowa wizyta w szpitalu, słuchanie serca Alienki, zadyszka w okolicach drugiego piętra i brzuch, na którym można położyć kubek kawy zbożowej :D
Ale nadal potrafię sobie sama zawiązać sznurowadła, schylić się po upadłe klucze i iść na dziesięciokilometrowy spacer :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz