Tajfuniątko czyli kto?

Zamieszkałam w Chinach. Wyszłam za mąż za Chińczyka. A po paru latach okazało się, że powiększy nam się rodzina. Tu piszę o mojej polsko-chińskiej mieszance, a także o tym, jak wielkim wyzwaniem bywa macierzyństwo na drugim końcu świata.
Nie zawsze jest miło - bo to właśnie tutaj z siebie strząsam zdenerwowanie po kolejnej "dobrej radzie" i kolejnej krytyce moich metod wychowawczych ;)

sobota, 13 lutego 2016

Dwujęzyczność

Oczywiście, że będę do dziecka mówić po polsku. W miarę możliwości - tylko po polsku. Od chińskiego ma całe otoczenie, w tym tatusia. Od polskiego - pewnie tylko mnie. Im więcej czytam o dwujęzyczności i o tym, z czym się borykają rodzice dwujęzycznych dzieci, tym większą mam nadzieję, że dziadkowie, rodzina i przyjaciele będą nas wspierać. Że nie będą się naśmiewać z dziecka, że koślawo mówi czy pisze z błędami, że będzie dla nich oczywiste, że opanowanie dwóch języków naraz jest wyzwaniem nawet dla bardzo zdolnego dziecka. Że się będą zachowywać jak cywilizowani ludzie, po prostu. Kiedy czytam w artykułach dwujęzycznych mam, jak to dziadkowie mniejszościowego języka narzekają, że wnuczka mówi koszmarną polszczyzną, zamiast chwalić, że w ogóle mówi w języku raczej obcym - mam ochotę ich opluć.

2 komentarze:

  1. Wpis byl i zniknal. Czytam cie od dawna (w tej chwili juz na obydwu blogach). Jakos nigdy nie komentowalam choc mialam ochote. Jesli jeszcze nie znasz tych stron to polecam. Lubie tam zagladac. http://bilingualhouse.com/ , dwujezycznosc dziecieca i dzieci dwujezyczne ( na facebooku), oraz blog mamy trojki dzieci z Tajwanu http://ourbabelschool.blogspot.co.uk. Trzymam kciuki. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog tajwański oczywiście znam i odwiedzam :) Za pozostałe serdecznie dziękuję - na pewno się przydadzą :) Dziękuję za miłe słowa!

      Usuń